Rallycross. Czarnecki blisko zwycięstwa w Słomczynie

Paweł Piątek
Trzecia runda Oponeo Mistrzostw Polski Rallycross, której areną był Autodrom Słomczyn, ponownie dostarczyła sporo emocji zarówno zawodnikom, jak i kibicom. Startujący w klasie SuperCars Light, Robert Czarnecki, tym razem zajął drugą lokatę, choć zwycięstwo było bardzo blisko. Fot. materiały prasowe
Trzecia runda Oponeo Mistrzostw Polski Rallycross, której areną był Autodrom Słomczyn, ponownie dostarczyła sporo emocji zarówno zawodnikom, jak i kibicom. Startujący w klasie SuperCars Light, Robert Czarnecki, tym razem zajął drugą lokatę, choć zwycięstwo było bardzo blisko. Fot. materiały prasowe
Trzecia runda Oponeo Mistrzostw Polski Rallycross, której areną był Autodrom Słomczyn, ponownie dostarczyła sporo emocji zarówno zawodnikom, jak i kibicom. Startujący w klasie SuperCars Light, Robert Czarnecki, tym razem zajął drugą lokatę, choć zwycięstwo było bardzo blisko.

To był kolejny udany weekend dla polskiego rallycrossu, który staje się coraz atrakcyjniejszy. Po rundach w Słomczynie i Toruniu, zawodnicy startujący w Oponeo Mistrzostwach Polski Rallycross ponownie pojawili się na Mazowszu, gdzie we wszystkich kategoriach rywalizowało ponad 120 samochodów! Dopisała także frekwencja wśród widzów, którzy byli świadkami wielu emocjonujących pojedynków. Aż 16 pojazdów wystartowało do walki w klasie SuperCars Light, w której Mitsubishi Lancer Roberta Czarneckiego okazał się najszybszy zarówno w kwalifikacjach, jak i w wyścigu półfinałowym. Zawodnik z Warszawy był też bliski triumfu w finale, ale do powtórzenia sukcesu z pierwszej tegorocznej rundy zabrakło… odrobiny szczęścia.

- Zawody w Słomczynie od początku układały się po mojej myśli – relacjonuje Robert Czarnecki. - Z dużą przewagą wygrałem kwalifikacje, chociaż w Q3 zrobiło się trochę nerwowo, kiedy w moim samochodzie urwało się mocowanie lewego tylnego wahacza. Auto było trudne do opanowania, zwłaszcza w zakrętach, ale mimo to, dotarłem do mety tego biegu na czwartym miejscu. Nasza ekipa błyskawicznie naprawiła Lancera, dzięki czemu bez problemów wygrałem wyścig półfinałowy i zapewniłem sobie pierwsze miejsce na polach startowych do finałowego starcia. Tutaj też początkowo wszystko szło po mojej myśli. Miałem bardzo dobry start i wypracowałem sobie bezpieczną przewagę nad rywalami. Niestety, podczas trzeciego okrążenia wyścig finałowy został przerwany z powodu dachowania samochodu Bartka Idzikowskiego. Po uprzątnięciu toru cała procedura startowa została powtórzona i choć i tym razem udało mi się objąć prowadzenie, to popełniłem błąd na nawrocie, zbyt mocno wyjeżdżając na zewnętrzną, śliską stronę toru. To oznaczało spadek na drugie miejsce, ale i tak jestem bardzo zadowolony ze swojego występu. Drugie miejsce na podium, a w podsumowaniu zawodów zdobycie największej liczby punktów do klasyfikacji mistrzostw Polski nastraja optymistycznie przed kolejną rundą, która odbędzie się w Toruniu. Przy okazji wielkie podziękowania dla: Silvak, Teng Tools, PROracing, Komputry do Gier i ECS. To był dla nas bardzo udany weekend i postaramy się go powtórzyć!

Zobacz także: Porsche Macan w naszym teście

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Kraków: testy miniautobusu elektrycznego PEV6 marki King Long

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na motofakty.pl Motofakty