Startuje nowy sezon Formuły 1 - Vettel osłabiony w grze o tron (WIDEO)

Grzegorz Hilarecki
Dla czterokrotnego mistrza świata Sebastiana Vettela początek sezonu zapewne będzie trudny. Tegoroczny bolid Red Bulla na razie odstaje od wyścigówek konkurencji
Dla czterokrotnego mistrza świata Sebastiana Vettela początek sezonu zapewne będzie trudny. Tegoroczny bolid Red Bulla na razie odstaje od wyścigówek konkurencji
W tym roku w Formule 1 zmieniło się tak dużo, że niemal niemożliwe jest by mistrzem świata znowu został Sebastian Vettel. Świadczą o tym wyniki testów i słowa najważniejszych w F1. Tegoroczny sezon F1 rusza w ten weekend i zapowiada się pasjonująco.
Dla czterokrotnego mistrza świata Sebastiana Vettela początek sezonu zapewne będzie trudny. Tegoroczny bolid Red Bulla na razie odstaje od wyścigówek
Dla czterokrotnego mistrza świata Sebastiana Vettela początek sezonu zapewne będzie trudny. Tegoroczny bolid Red Bulla na razie odstaje od wyścigówek konkurencji

Nie wiadomo jednak, czy polscy widzowie będą mogli śledzić na żywo walkę Vettela o obronę mistrzowskiej korony. Polsat nadal nie ogłosił, czy będzie transmitował tegoroczne wyścigi Formuły 1. Nie wiadomo jednak, czy decyzja o przedłużeniu umowy między stacją a właścicielem praw do F1. Transmisji z niedzielnego GP Australii na razie nie ma w programie Polsatu. Polskim widzom zostają satelitarne czy kablowe kanały - Sky Sport, RTL, czy czeska Nova, na południu kraju dostępna też za pomocą zwykłej anteny.

Zobacz też: Formuła 1 - ostatni wyścig w sezonie podwójnie punktowany

Kto zostanie pierwszym zwycięzcą wyścigu F1 w tym roku? Przekonamy się już w niedzielę. Wiele wskazuje jednak na to, że będzie to Lewis Hamilton, który jest największym faworytem. A słychać też głosy, że świat F1 wpadł z deszczu pod rynnę i zamiast dominacji Red Bulla będziemy mieć w tym roku dominację Mercedesa. Zmian na ten sezon jest jednak tak dużo, że szanse na to nie są wielkie.

Zespół Red Bull Racing przygotował film, pokazujący, co zmieniło się w konstrukcji bolidów F1 w tym roku:

Natomiast Vettel twierdzi: - Ukończenie wyścigu będzie już sukcesem. Może uda się zdobyć jakieś punkty, ale tylko pod warunkiem, że połowa kierowców nie dojedzie do mety - powiedział niemieckiej telewizji Servus TV.

Problemy Red Bulla

Podczas ostatnich w tym roku przedsezonowych testów (zakończyły się 2 marca w Bahrajnie) Vettel miał dopiero 18. wynik, a jego partner z zespołu Red Bulla Daniel Riccardo miał dziesiąty czas. Nie to jest jednak problemem, bo w historii F1 znamy przypadki, gdy zespoły kamuflowały formę podczas testów, sprawdzając opony, a nie tempo.

Tyle, że bolidy spod znaku czerwonego Byka przejechały podczas ostatnich testów ledwie 176 okrążeń toru. Dla porównania bolidy Mercedesa dwa razy więcej.

Po testach Vetell mówił dziennikarzom, że boi się o pierwsze starty. Jego zdaniem bolid RB10 z silnikiem Renault musi zostać poważnie ulepszony przed wyjazdem na tor w Australii.

- Nie jesteśmy w miejscu, w którym powinniśmy być. Sezon rozpoczyna się dla nas dwa miesiące za wcześnie. Trudno będzie nadrobić straty. Nie wiemy kiedy i czy to będzie możliwe - przyznał Helmut Marko z Red Bulla.

Nadzieja srebrnych strzał

W zupełnie odmiennych nastrojach są obaj kierowcy Mercedesa. Lewis Hamilton i Nico Rosberg są zadowoleni z testów i z różnic czasów, jakie mieli w porównaniu z Red Bullem i Ferrari.

Toto Wolff, szef Mercedes GP przyznał w wywiadzie dla dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung": - Naszym celem na tegoroczny sezon jest walka o poprawienie pozycji, zarówno w klasyfikacji producentów jak i indywidualnej. To będzie oczywiście bardzo trudne zadanie, ale Lewis Hamilton i Nico Rosberg są gotowi na takie wyzwanie.

 
W sezonie 2013 w klasyfikacji producentów Mercedes GP była drugi, a indywidualnie Hamilton czwarty.

Wolff przyznał, że jego optymizm wzrósł po testach w Hiszpanii i Bahrajnie, gdzie Red Bull miał problemy.

Czerwona niewiadoma

Kimi Raikkonen wierzy, że w pierwszym wyścigu w sezonie bolidy Ferrari będą się liczyć.

Co prawda dwie pierwsze serie tegoroczne testów (pod koniec stycznia w Hiszpanii na torze Jerez i w połowie lutego w Bahrajnie) wskazywały, że czerwone bolidy są wolniejsze od pojazdów kilku ekip. Ani Hiszpan Fernando Alonso, ani Raikkonen nie uzyskiwali najlepszych czasów i dodatkowo w Bahrajnie zespół miał problem z elektroniką.

- Nie jesteśmy zadowoleni z wyników, to trzeba poprawić. Nie jest źle, ale chyba jest trochę rzeczy do zrobienia, szczególnie przy silniku i w ustawieniach bolidu. Musimy się tym jak najszybciej zająć - powiedział Fin.

 
Zastrzeżenia do osiągów nowego silnika F14T miał Alonso, który proponował poprawienie aerodynamiki.

Jednak ostatniego dnia testów teamów Formuły 1 w Bahrajnie (zakończonych 2 marca) najszybszy był Lewis Hamilton z Mercedes GP. Drugi czas miał Valtteri Bottas z Williamsa, a trzeci Fernando Alonso z Ferrari.
Wygląda na to, że Ferrari poprawiło się przed Australią i będzie rywalizować z Mercedesem i Williamem.

Szef Ferrari Stefano Domenicali: - Obecnie Kimi sprawia wrażenie bardziej dojrzałego. Tak jak my wszyscy, ma o wiele większe doświadczenie i chyba mocniej utożsamia się z zespołem. Jak sam zapowiedział, będzie częściej przyjeżdżał do fabryki i brał udział w pracach projektowych. Czeka go bardzo poważne wyzwanie. Musi ułożyć sobie stosunki z Fernando Alonso, z którym będzie musiał współpracować. Kimi ma mocną psychikę, wierzę, że mu się uda. Pokazały to już pierwsze testy.

Czarny Koń z tradycjami

Właśnie postawa obu kierowców Williama jest nadzieją na ciekawą rywalizację w tym roku. Ten stary zespół z tradycjami przygotował chyba szybki bolid, a i kierowców ma interesujących. W sumie wyszła ciekawa mieszanka wybuchowa, ale jak wybuchnie, zobaczymy dopiero w niedzielę.
Przedostatniego dnia testów najszybszy był Felipe Massa, który po latach odszedł z Ferrari i dobrze sobie radzi w ekipie Williamsa.

Spójrzmy na czasy ostatniego dnia testów w Bahrajnie:
1. Lewis Hamilton (Mercedes GP) 1.33,278 (65 okrążeń)
2. Valtteri Bottas (Williams) 1.33,987 (110)
3. Fernando Alonso (Ferrari) 1.34,280 (57)
4. Nico Huelkenberg (Force India) 1.35,577 (74)
5. Jean-Eric Vergne (Toro Rosso) 1.35,701 (69)
6. Adrian Sutil (Sauber) 1.36,467 (91)
...
9. Sebastian Vettel (Red Bull) 1.37,468 (78)

Wynika z tego, że Mercedes jest najszybszy, za nim jest Williams i Ferrari, inne ekipy ustępują tej trójce.

Wszystko przez technikę

GP Australii będzie jednak tak naprawdę loterią. W praktyce po raz pierwszy zobaczymy, a zespoły sprawdzą, jak spisują się nowe silniki. Zmiana V8 na V6 dla wszystkich jest niewiadomą. Bo silniki choć mniejsze, to muszą być wytrzymalsze (mniej jednostek na sezon). Wolnossące silniki V8 o pojemności 2,4 litra, spalały średnio 150 kilogramów paliwa na wyścig. Nowe jednostki napędowe V6 turbo mają pojemność 1,6 litra i będą palić 100 kg paliwa na wyścig.

Mówi się, że tegoroczne silniki mają moc poniżej 600 koni mechanicznych. Są ograniczone do 15 tysięcy obr./min, a stary motor osiągał 18. 000 obr./min.

Ale testy pokazały, że bolidy nie są wolniejsze od ubiegłorocznych. Bo paliwa jest mniej, a dla zapewnienia bolidom większej mocy, porównywalnej z tą, jaką dysponowały w latach ubiegłych, dodatkowo wprowadzono dwa Systemy Odzyskiwania Energii (ERS), które zastąpiły System Odzyskiwania Energii Kinetycznej (KERS).

ERS pobiera energię z hamowania i ze spalin. Nowy układ podnosi moc aż o 160 koni, a więc jest dwukrotnie potężniejszy niż stary. Poza tym, przyśpiesza wyścigówkę przez 30 sekund na jednym okrążeniu, około pięć razy dłużej od KERS.

Właśnie te zmiany, czyli ERS, połączony z układem hamulcowym, powodują problemy Red Bulla. W jego bolidach ślizgają się opony po nagłym dodaniu mocy, gdy wychodzi się z zakrętu. Nie mogą sobie z tym poradzić specjaliści Renault.

A awaryjność? To zobaczymy. Najwięcej uwagi po testach przyciąga Renault, dostawca silników Red Bulla, Lotusa, Toro Rosso i Caterhama. Dwie pierwsze ekipy podczas wszystkich tegorocznych testów przejechały odpowiednio 320 i 238 okrążeń. Najmniej awaryjny jak do tej pory Mercedes pokonał aż 975 kółek.

Zmiany organizacyjne

W Australii zobaczymy jak sprawdzą się w praktyce nowe przepisy. Ciekawie zmieniono kwalifikacje. Q1 skrócono z 20 do 18 minut, Q3 wydłużono z 10 do 12 tak, by wszyscy spokojnie mogli wykonać w finałowej części czasówki po dwa przejazdy. Q2 będzie nadal trwać 15 minut.

Ale kierowcy w Q3 dostaną po ekstra komplecie opon, a do wyścigu wyruszą na ogumienia użytym w Q2. Efektem ma być koniec przesiadywania ostatniego segmentu w garażu dla zaoszczędzenia opon.
Przypomnijmy, że podczas grudniowego spotkania zarządu Formuły 1 z przedstawicielami teamów przegłosowane zostały zmiany. Najgłośniejszą jest zmiana systemu punktacji - za ostatni wyścig sezonu kierowcy mają otrzymać dwa razy więcej punktów.

Kierowcy dostali także możliwość wyboru stałego numeru startowego, który do końca kariery będzie przypisany do ich nazwiska. Tylko mistrz świata ma prawo występować z jedynką. To efekt próśb zawodników, dla których stały numer pozwala na lepsze wykorzystanie ich nazwiska w działaniach marketingowych.

Nowe na torze

W weekend będziemy świadkami debiutu w F1: Kevina Magnussena, Daniiła Kwiata i Marcusa Ericssona.

Magnussen to mistrz World Series by Renault. 21-letni Duńczyk poprowadzi McLarena. Kwiat z kolei jest czempionem serii GP3. Zaledwie 19-letni Rosjanin wystąpi bolidem Toro Rosso. Zaś Ericsson przychodzi z GP2. Dzięki wsparciu finansowemu 23-latek dostał fotel w Caterhamie.

Dodatkowo po rocznej przerwie wraca Kamui Kobayashi. Były reprezentant Toyoty oraz Saubera został partnerem Ericssona w Caterhamie. Lubiany za ostrą jazdę Japończyk ma na koncie 60 wyścigów i jedno podium.

Oto kierowcy na sezon 2014 (w nawiasie numery, jakie wybrali)
Red Bull: Sebastian Vettel (1), Ricciardo (3)
Mercedes: Lewis Hamilton (44), Nico Rosberg (6)
Ferrari: Fernando Alonso (14), Kimi Raikkonen (7)
Lotus: Romain Grosjean (8), Pastor Maldonado (13)
McLaren: Jenson Button (22), Kevin Magnussen (20)
Force India: Nico Hulkenberg (27), Sergio Perez (11)
Sauber: Adrian Sutil (99), Esteban Gutierrez (21)
Toro Rosso: Jean-Eric Vergne (25), Daniil Kwiat (26)
Williams: Felipe Massa (19), Valteri Bottas (77)
Marussia: Jules Bianchi (17), Max Chilton (4)
Caterham: Kamui Kobayashi (10), Marcus Ericsson (9) 

Kalendarz wyścigów Grand Prix Formuły 1 - sezon 2014 (podano datę niedzielnego wyścigu, weekend wyścigowy zaczyna się w piątek (czwartek w Monako) od dwóch sesji treningowych, w sobotę mamy trening i kwalifikacje)

1. GP Australii Albert Park (Melbourne) 16 marca
2. GP Malezji Sepang 30 marca
3. GP Bahrajnu Sakhir 6 kwietnia
4. GP Chin Szanghaj 20 kwietnia
5. GP Hiszpanii Barcelona-Catalunya 11 maja
6. GP Monako Monte Carlo 25 maja
7. GP Kanady Montreal 8 czerwca
8. GP Austrii Red Bull Ring 22 czerwca
9. GP Wielkiej Brytanii Silverstone 6 lipca
10. GP Niemiec Hockenheim 20 lipca
11. GP Węgier Hungaroring 27 lipca
12. GP Belgii Spa-Francorchamps 24 sierpnia
13. GP Włoch Monza 7 września
14. GP Singapuru Marina Bay 21 września
15. GP Japonii Suzuka 5 października
16. GP Rosji Soczi 12 października
17. GP USA Circuit of the Americas 2 listopada
18. GP Brazylii Interlagos 9 listopada
19. GP Abu Zabi Yas Marina 23 listopada 

Grzegorz Hilarecki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na motofakty.pl Motofakty
Dodaj ogłoszenie