Stłuczka - i co dalej?

Maciej Krzywoszyński
Fot. Arkadiusz Ławrywaniec
Fot. Arkadiusz Ławrywaniec
Udostępnij:
Uszkodzenie samochodu w kolizji lub wypadku to dopiero początek problemów. Naprawa auta i uzyskanie odszkodowania to często droga przez mękę.

Uszkodzenie samochodu w wyniku kolizji lub wypadku to dopiero początek problemów. Naprawa auta, a także - przede wszystkim - uzyskanie satysfakcjonującego odszkodowania to bardzo często prawdziwa droga przez mękę. To, jak długo potrwa likwidacja szkody, w dużym stopniu zależy od nas samych.

 

Wypadek, kolizja czy nawet drobna stłuczka zawsze są źródłem stresu. Kierowani emocjami, często podejmujemy wtedy złe decyzje. Czasem wystarczy jeden błąd, by naprawa auta i uzyskanie odszkodowania ciągnęły się tygodniami. Warto pamiętać więc o podstawowych zasadach postępowania w razie kolizji.

 

Wzywamy policję

Fot. Arkadiusz Ławrywaniec
Fot. Arkadiusz Ławrywaniec

 

Większość kierowców żywi przekonanie, że przyjazd policji na miejsce kolizji i policyjne ustalenia są dla ubezpieczyciela niepodważalne. Otóż nie. Firma ubezpieczeniowa musi podporządkować się jedynie wyrokowi sądu grodzkiego (to właśnie tam trafiają sprawy, jeśli w wypadku są ofiary lub któraś ze stron nie zgadza się z orzeczeniem policji). Zwykła notatka pokolizyjna jest natomiast dla ubezpieczyciela jedynie pomocą, choć z pewnością uwiarygodnia przebieg zdarzeń.

 

Kiedy więc wzywać policję?

 

Według zapisów w kodeksie drogowym należy to uczynić obowiązkowo wówczas, gdy w wyniku wypadku ktoś zostanie ranny. I nie chodzi tu tylko o poszkodowanych, którzy z poważnymi obrażeniami trafią do szpitala. Wystarczy, że po wypadku musi interweniować pogotowie (w razie skaleczenia, silnego bólu głowy, stłuczenia). W takich zdarzeniach nie może być żadnych wątpliwości - policja musi pojawić się na miejscu.

W wypadku kolizji, czyli zdarzenia bez rannych, wezwanie policji jest dobrowolne.

Zdaniem Piotra Monkiewicza z poradni dla kierowców Automobilklubu Wielkopolski powinniśmy wezwać policję, gdy sytuacja jest wątpliwa i trudno wytypować sprawcę zdarzenia. A już z całą pewnością należy skorzystać z pomocy policjantów, jeżeli ewidentny sprawca szkody nie przyznaje się do winy lub jeśli jego polisa ubezpieczeniowa budzi jakieś wątpliwości. Tak samo powinniśmy się zachować, gdy mamy zastrzeżenia co do stanu trzeźwości drugiego uczestnika kolizji. Przyjazd drogówki ma dla sprawcy pewne minusy - z całą pewnością zostanie on ukarany mandatem i punktami karnymi. Wezwanie policji z reguły wydłuża też procedurę uzyskania odszkodowania - na notatkę pokolizyjną w większych miastach trzeba czekać nawet miesiąc. Dysponując oświadczeniem sprawcy, możemy zaś wystąpić o odszkodowanie już tego samego dnia.

 

Czasami policja jest zbędna

 

Gdy sytuacja po stłuczce jest klarowna, a sprawca przyznaje się do winy, prościej będzie zrezygnować z wzywania policji. Trzeba wtedy pamiętać o właściwym udokumentowaniu zdarzenia. Podstawą jest oświadczenie sprawcy. W takim dokumencie oprócz dokładnego opisu czasu, miejsca i okoliczności kolizji koniecznie musi się znaleźć zdanie: "Wypadek nastąpił z mojej winy". Według Piotra Monkiewicza takie zdanie w podpisanym przez sprawcę oświadczeniu uniemożliwi mu ewentualną próbę "wymigania się" od odpowiedzialności. Najlepiej wozić w samochodzie specjalne protokoły, które można znaleźć na stronach internetowych większości ubezpieczycieli lub uzyskać w oddziałach tych firm. Dzięki takiemu dokumentowi na pewno nie pominiemy żadnej istotnej dla ubezpieczyciela informacji o kolizji. Warto też dokładnie obfotografować miejsce zdarzenia oraz uszkodzone samochody, korzystając np. z coraz powszechniejszych telefonów komórkowych z aparatami fotograficznymi. Takie zdjęcia to kolejny bardzo istotny dowód przyspieszający uzyskanie odszkodowania. Jeśli nie dysponujemy aparatem, powinniśmy przynajmniej dokładnie obejrzeć samochód. Często uczestnicy stłuczki dogadują się między sobą. Sprawca płaci poszkodowanemu 200 czy 500 zł, np. za porysowany zderzak. Po jakimś czasie okazuje się jednak, że zderzak, owszem, ma tylko rysy, ale karoseria, do której został przymocowany, jest pod spodem pogięta. Lepiej uniknąć takich niespodzianek.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska coraz bardziej rowerowa

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Motofakty
Dodaj ogłoszenie