Listy polecone

Jerzy Iwaszkiewicz
Udostępnij:
Urząd Ochrony Konsu mentów i Konkurencji zbadał umowy proponowane klientom przez 28 firm samochodowych. Aż 86 procent umów zawierało zapisy ograniczające prawa nabywców.

Kupując samochód klient podpisuje umowę wstępną i wpłaca zaliczkę. Potem zaczyna się wesele na którym sprzedawca gra jak chce.
W jednej z umów znalazła się klauzula, która określa, iż klient może stracić zaliczkę jeżeli nie odbierze w terminie listu poleconego z zawiadomieniem o terminie odbioru samochodu!

 

fot. archiwum
Urząd Ochrony Konsumentów i Konkurencji zbadał umowy proponowane klientom przez 28 firm samochodowych. Pisano już o tym ,ale warto do sprawy wrócić bo jest ważna.

 

Aż 86 procent umów zawierało zapisy ograniczające prawa nabywców. Bez zastrzeżeń była tylko jedna firma, a mianowicie Skoda, czemu się zresztą nie dziwimy, prezes Płonka podoba nam się prawie tak samo jak nowy model Octavii.

Reszta firm równo ustawia klientów pod płotem i próbuje ich kiwać. Najczęściej spotykanym w umowach elementem jest ograniczenie odpowiedzialności sprzedawcy wobec klientów. Klient np. zamawia samochód w kolorze czerwonym, a dostaje niebieski i mówią, że innego nie ma. Klient zamawia dwie poduszki, a wciskają mu cztery i też oszukują, że na dwie będzie musiał czekać pół roku. Bezprawna jest także zmiana ceny po podpisaniu umowy. Jak było na początku 70 tysięcy to ma być 70 tys., a nie 80. Po podpisaniu umowy klienta nie mogą dotyczyć żadne podwyżki. Taką zasadę wprowadził np. Fiat i Opel, ale większość firm robi z tym co chce. Urząd Ochrony Konsumentów i Konkurencji stwierdził, iż firmy samchodowe dbają wyłącznie o własne prawa pomijając całkowicie prawa klientów.

 

Oto cytat z jednej z umów. "Sprzedawca nie ponosi żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki wynikłe ze złego wykonania obsługi". Jakiekolwiek to znaczy jakie? Nie dokręci koła, zapomni założyć kierownicę! Spuści na nogę klienta skrzynkę z narzędziami?

 

Firmy samochodowe idą dalej w swojej boskości. Oto kolejny cytat: "Gwarancja nie obejmuje naprawienia szkód na skutek istniejącej wady pojazdu". Jakiś chory człowiek pisał tę umowę ale napisał. W handlu samochodami ciągle istnieje założenie, jak kiedyś, że oni robią nam łaskę sprzedając samochód za nasze pieniądze.

 

Po kontroli Urzędu Ochrony Konsumetnów i Konkurencji większość firm zadeklarowała zmianę umów, aby klient miał też coś do powiedzenia. Ewa Łabno-Fałęcka w imieniu Mercedesa, Chryslera, Jeepa, Maybacha i Smarta zawiadomiła naszą redakcję, że nie mają potrzeb cokolwiek zmieniać, bo nic innego nie robią tylko robią dobrze dla klienta. Faktycznie Chrysler np. oferuje co chwila nowe i tańsze modele. Poza tym Ewa Łabno ma dobrego fryzjera i podoba nam się od zawsze, ale podobało by się również gdyby tak wielka firma jak Mercedes i pochodne nie była z siebie aż tak bardzo zadowolona.

 

Kontrola umów była potrzebna jak zimne piwo. W obecnych czasach nie można już handlować łaskawie biorąc tylko pieniądze.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska coraz bardziej rowerowa

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Motofakty
Dodaj ogłoszenie