Może być źle. Felieton Ryszarda M. Perczaka

Ryszard M. Perczak
Udostępnij:
Tuż przed świętami w Warszawie odbyła się druga w tym roku, a w trzecia w ogóle, aukcja pojazdów zabytkowych, organizowana przez Ardor Auctions, firmę, która próbuje ucywilizować obrót motoryzacyjnymi klasykami w Polsce.
Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

Licytacja ponad dwudziestu obiektów (tak fachowo nazywa się przedmiot licytacji) przebiegała dość żwawo, choć głównie dlatego, że uczestniczący w niej kolekcjonerzy niespecjalnie mieli, przynajmniej tego wieczoru ochotę na lokatę pieniędzy w przygotowanych na sprzedaż pojazdach. Właściwie większość, co nie jest naganne, poszła na zasadzie tzw. transakcji warunkowej, co sprowadza się do tego czy aktualny właściciel zgodzi się sprzedać wybrany egzemplarz chętnemu na zakup za kwotę niższą od spodziewanej. Nawiasem mówiąc po raz pierwszy licytowano nie tylko samochody, ale również motocykle. Te ostatnie jeszcze jakoś nie porywają pasjonatów motozabytków, bo sprzedano chyba tylko jeden, ruskiego Urala.

Sądząc po tym, jakie modele samochodów wywoływały ożywienie wśród obecnych na imprezie wyraźnie widać, że największe szanse na zmianę właściciela i wysoką wycenę mają u nas, po pierwsze egzemplarze wyprodukowane po wojnie i to raczej w latach 60. i 70. Po drugie te modele, które w swoim czasie były bardzo popularne i dziś ich widok budzi sentymentalne wspomnienia. Po trzecie wreszcie szanse na to, że branża zwróci na coś uwagę maję głównie motozabytki, które jak np. Volvo P1800 są nie tylko ładne, ale również, przynajmniej starszym, jakoś fajnie się kojarzą z ich młodością. W tym wypadku z popularnym w siermiężnych u nas latach 60. telewizyjnym serialem „Święty”. Dość aktywnie licytowano również małe Fiaty, 500 i 126p.

Niestety powoli rozwijające się zainteresowanie motoryzacyjną przeszłością i związane z tym kolekcjonerstwo równie dobrze jak szybko zaczęło się w Polsce rozkwitać, może także prędko zwiędnąć. Wszystko niestety za sprawą przepisów, które mówiąc najprościej sprowadzanie starych pojazdów zza granicy uczyni niemożliwym, a przynajmniej nieopłacalnym.

Proponowane przez rząd opłaty akcyzowe związane mają być z pojemnością silnika pojazdu i jego wiekiem co sprawi, że polskiego kolekcjonera będzie stać co najwyżej na przywiezienie np. z Niemiec lub Włoch tak popularnych w latach 50. mikropojazdów z mikrosilnikami. Czy o takie motoryzacyjne kolekcjonerstwo nam chodzi?

Wprowadzenie nowych przepisów uzasadnia się tym aby ograniczyć napływ do kraju starych, ale nie kolekcjonerskich aut z zachodniej Europy. Tymczasem takie rozwiązanie „przy okazji” grozi wylaniem z mydlinami także dziecka w postaci prawdziwych klasyków, przynajmniej tych, które za takie u nas uchodzą.

 

 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Motocyklista niemal potrącił dziewczynkę na przejściu dla pieszych

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Motofakty
Dodaj ogłoszenie