Oznaczone inaczej

pim
W najbliższym czasie z naszych dróg mogą zniknąć niektóre znaki, a w szczególnie niebezpiecznych miejscach pojawią się znaki o nieco odmiennym wyglądzie.

Znaków drogowych jest już na drogach tak dużo, że coraz więcej kierowców
przestaje zwracać na nie uwagę. Z wielu sytuacjach polegamy na doświadczeniu,
które często podpowiada, że np. ograniczenie prędkości postawiono nie dlatego,
że odcinek drogi jest tak niebezpieczny, tylko dlatego, że okoliczni mieszkańcy
zebrali odpowiednią ilość głosów pod petycją, albo jakiś radny obiecał
taki znak wyborcom i z nikomu nie znanych przyczyn spełnił swoje wyborcze
obietnice (niezbyt często, ale takie rzeczy, jak spełnianie wyborczych
obietnic, także u nas się zdarzają). - Z naszej praktyki wynika, że jest
jakaś granica, powyżej której kierowca przestaje odbierać sygnały znaków
drogowych - mówi Zbigniew Tabor, dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach.
Z drugiej strony bywa też tak, że na jakimś odcinku bez przerwy zdarzają
się wypadki, mimo, że jest dobrze wyprofilowana droga, z niezniszczoną
nawierzchnią, kocimi oczkami, znakami i barierami energochłonnymi. Zdaniem
Zbigniewa Tabora wtedy lepiej sprawdzić się mogą niekonwencjonalne oznaczenia,
które zwracają uwagę na konkretne zagrożenia.
Taka sytuacja miała miejsce w Pilchowicach, koło Knurowa. Na jednym
z zakrętów bez przerwy dochodziło do wypadków. Mimo ograniczenia prędkości
i odpowiednich oznaczeń, ciągle coś się wydarzało. Zarząd Dróg Wojewódzkich
sięgnął więc po, jak na drogownictwo, bardzo niekonwencjonalne metody.
Zakręt zbadał radiesteta, który stwierdził, że przyczyną są żyły wodne,
które źle wpływają na kierowców. Dyrektor Tabor postanowił więc, że postawi
tam znak z ostrzeżeniem o żyłach wodnych. - Byłem raczej sceptyczny, ale
co szkodziło spróbować. I wie pan, nie wnikam w to czy żyły tam są czy
nie ma, ani w to, jaki mają wpływ na kierowców. Ważne, że półtora roku
temu postawiliśmy znak i do dziś nie ma wypadków - mówi dyrektor Tabor.
Wojewódzka Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego będzie starała się zmienić
część oznakowania, tak, by zniknęły znaki postawione jakby "na zapas" a
wyraźniejsze było oznaczenie tych miejsc, w których faktycznie jest niebezpiecznie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Jak alkohol działa na nasz organizm. Ostrzegamy kierowców

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na motofakty.pl Motofakty