Winietki czy elektronika. Felieton Ryszarda M. Perczaka

Ryszard M. Perczak
Udostępnij:
Przynajmniej raz w tygodniu jeżdżę autostradą A2 z Łodzi do Warszawy i z powrotem. Za każdym razem w Strykowie mijam nieczynne od kilku lat boksy do poboru opłat. Pod Warszawą, gdzieś pod Pruszkowem straszy plac przygotowany pod budowę podobnych. Autostrada jest dopuszczona do ruchu od lata 2012 roku i od tamtego czasu nic się nie zmienia. Dla kierowców to bardzo dobrze, bo nie musimy płacić, ale przecież nie o to chodzi. Pewnie kiedyś się to zmieni tylko na co?
Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

O tym, że jest do rozwiązania problem wnoszenia opłat za nowe odcinki autostrad mówi się co roku w czasie letniego szczytu urlopowych wyjazdów na polskie morze. Do tej pory władze wspaniałomyślnie na czas weekendów puszczały wszystkich za darmo, choć za każdym razem odgrażano się, że to już ostatni raz.

Okazuje się, że ponad trzydzieści miesięcy to za mało aby raz na zawsze podjąć jednoznaczną decyzję w jaki sposób kierowcy w Polsce mają płacić za dobrodziejstwo pojechania autostradą. Jak na razie wciąż płacimy, tam gdzie trzeba płacić, na bramkach za przejazd fragmentami A1, A2 i A4. Tymczasem trwa (chyba) dyskusja czy może lepsze są opłaty gotówką, w formie winiet czy też poprzez elektroniczny system, podobny do tego, w jaki za jazdę autostradą rozliczani są kierowcy ciężarówek.

Z perspektywy kierowcy odnoszę wrażenie, że nie chodzi wcale o rozwiązanie najprostsze i najtańsze. Forsuje się bowiem płacenie elektroniczne a to oznacza konieczność budowania specjalnych bramek z czytnikami. Do tego każdy pojazd będzie musiał mieć specjalne urządzenie na pokładzie, zarówno ten co pojedzie autostradą raz do roku, jak i ten co korzysta z niej codziennie. Oczywiście na budowie czytników i urządzeń pokładowych ktoś zarobi, a zapłacą za to oczywiście kierowcy.

Nie chcę nikogo wyręczać w myśleniu, ale wydaje mi się, że najlepsze byłoby płacenie winietami. Po pierwsze dla zmotoryzowanych najwygodniejsze i po drugie będzie z tym dla wszystkich najmniej zawracania głowy. Wygodne i proste, bo wystarczy kupić winietę na określony czas i jeździć autostradą do woli. Tak robią m.in. Węgrzy, Słowacy, Czesi i Austriacy. Podobnie rozwiązali to Szwajcarzy.

Urzędnicy twierdzą, że podobno przeszkodą nie do obejścia, przed wprowadzeniem tej formy opłat, jest to, iż różne odcinki różnych autostrad należą do różnych właścicieli. Każdy z nich inaczej sobie liczy za swój fragment. To ja w takim razie podejmuję się opracować system liczenia aut na wybranych fragmentach autostrad i przekazywania ich właścicielom proporcjonalnej do ich liczby kwoty uzyskanej ze sprzedaży winietek. Winietki trzeba tylko wydrukować i zorganizować ich sprzedaż. Tymczasem urządzenia do zczytywania sygnałów z urządzeń pokładowych zainstalowanych w samochodach to już większy zarobek, a jeszcze do tego ich montaż, ewentualne naprawy... A tymczasem dla lata już blisko.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Akcja policji w Bydgoszczy. Bezpieczeństwo pieszych

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Motofakty
Dodaj ogłoszenie