Volkswagen Garbus

Wawrzyniec Rozenberg
Pomimo 25 lub więcej lat są one zawsze bardzo dobrze utrzymane. Lakier lśni na słońcu i błyszczą chromowane części.

Każdej niedzieli na giełdzie samochodowej w Pruszczu Gd. jeden lub dwa Volkswageny Garbusy czekają na miłośników starych samochodów.

Po prostu nie wypada jeździć zaniedbanym samochodem tej marki. Wycenione są najczęściej od 5 do 7 tys. zł i łatwo znajdują nabywców. Kupują je, najczęściej dla szpanu, młodzi ludzie, mający talent majsterkowiczów. Garbusy widzi się często na ulicach. Auto uchodzi za proste, solidne, nie wymagające napraw w wyspecjalizowanych warsztatach.

30 milionów aut

Volkswagen Garbus

Historia pierwszego modelu z długiej serii Volkswagenów jest bogata. W 1937 roku rząd III Rzeszy zamówił u genialnego konstruktora, Ferdynanda Porsche proste i niezawodne auto dla ludu (stąd nazwa Volkswagen). Były nawet specjalne przedpłaty, a raczej obowiązkowy podatek na rozwój fabryki. Nie produkowała ona jednak wtedy samochodów osobowych dla cywili, ale tylko na potrzeby armii. Marzenia twórcy modelu ziściły się już po wojnie. W ramach demilitaryzacji, koncern Volkswagena przestawił się na produkcję samochodów osobowych. Wtedy przypomniano sobie o przedwojennej konstrukcji prostego samochodu w sam raz na kieszenie niezamożnych obywateli. Pierwsze modele zjechały z taśmy w 1946 r. Popyt na popularne Garbusy, lub chrząszcze, jak je powszechnie nazywano, przekroczył wszelkie oczekiwania. Wyprodukowano ponad 30 milionów tych aut. Gdy już Niemcy zaczęli wybierać droższe modele, Garbusy wytwarzane były nadal w krajach uboższych.

Kupię następnego Garbusa
Andrzej Pyszora przyjechał spod Grudziądza sprzedać w Pruszczu Volkswagena Garbusa o pojemności 1299 cm, który wyprodukowany został w 1964. Auto miało piękny niebieski, metalizowany lakier, szerokie koła od BMW z aluminiowymi felgami, rajdową kierownicę i nowoczesne lusterka. Co raz pojawiali się potencjalni klienci, żeby rozpocząć targi. Właściciel wystawił cenę wywoławczą 5 tys. zł i nie chciał spuścić więcej niż 500 zł.
- Muszę sprzedać ulubionego Garbusa, bo właśnie kupiłem mieszkanie i nadchodzi termin ostatecznego rozliczenia - mówił młody właściciel. - Gdy już stanę na nogi kupię następne takie auto. Może być nawet zaniedbane. Tak je wyremontuję, że ludzie będą się oglądać na ulicy.
Sprzedawanym modelem przejeździłem ponad rok i nie wymagał remontu. Wymieniłem jedynie opony. Stary Volkswagen ma dobre hamulce i wystarczającą moc. Jest w miarę wygodny i dobrze trzyma się drogi. Takim autem nie jeździ się zbyt szybko. Jedyną wadą jest dość duże zużycie paliwa, które wynosi ponad 8 l/100 km. Potrafi też wypić "dziewiątkę", przy bardziej dynamicznej jeździe. Wcześniej miałem Syrenę, Fiata 126p, Golfa I i II oraz Opla Kadeta. Jestem przekonany, że wysłużony Garbus jest lepszy i pewniejszy od wszystkich tych pojazdów.

od 12 lat
Wideo

Inauguracja metro roweru

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na motofakty.pl Motofakty