Triumf Vettela w GP Australii

Grzegorz Hilarecki
Triumf Vettela w GP Australii
Triumf Vettela w GP Australii
Udostępnij:
Zwycięstwo Sebastiana Vettela z Red Bulla było do przewidzenia, druga lokata Lewisa Hamiltona z McLarena też. Ale konia z rzędem temu kto przewidział trzecie miejsce Witalija Pietrowa z Lotusa Renault. To był emocjonujący początek sezonu.
Triumf Vettela w GP Australii
Triumf Vettela w GP Australii

Pierwszy wyścig sezonu był od początku do końca emocjonujący, choć walki o pierwsze miejsce praktycznie nie było. Zwycięzca sobotnich kwalifikacji, czyli Vettel miał na tyle szybki bolid, że pomknął po 11. triumf w karierze. Próbował go gonić Hamilton, ale szans na to nie miał, a musiał sam bardzo uważać, głównie z powodu degradacji opon. Zgodnie z przewidywaniami debiutujące w wyścigu F1 opony Pirelli, niektórym teamom przysporzyły kłopotów. Agresywnie jeżdżący Brytyjczyk wylądował za torem i wyglądało na to, że uszkodził podłogę w bolidzie. Po wizycie w pit-stopie udało się to poprawić, dalej jechał już rozważniej, a inżynier wyścigowy ostrzegł go w końcówce, by nie gonił Vettela, a dowiózł drugie miejsce, bowiem miał tylko kilka sekund przewagi nad Pietrowem.

Rosjanin, startujący z szóstego miejsca, stanął po raz pierwszy w historii swoich startów w F1 (to był jego 20. wyścig) na podium. Jechał szybko i bezbłędnie. Najważniejsze, że dbał o tempo i opony. Musiał zjeżdżać na ich wymianę tylko dwa razy. To był klucz do podium.

Na czwartym miejscu wyścig, tuż za Pietrowem (mniej niż dwie sekundy straty) GP Australii ukończył Fernando Alonso. Mimo czwartego miejsca zespół Ferrari zapewne nie jest zadowolony (Felipe Massa był dopiero dziewiąty). Czerwone bolidy były szybkie, ale szybko traciły przyczeponość z powodu błyskawicznego zużycia opon. Stąd aż trzy pobyty Alonso w serwisie.

Piąty był Mark Webber. Australijczyk miał problemy z oponami i bolidem. Stoczył pasjinującą walkę z Alonso, ale spadek o dwa miejsca (startował jako trzeci) spowodował, że domowego wyścigu nie uzna za udany. Ale Red Bull objął prowadzenie w klasyfikacji zespołowej i ten team jest wygranym pierwszego Grand Prix w 2011 roku.
Do zadowolonych można zaliczyć McLarena i... Saubera. Szwajcarski team zakończył zmagania z dwoma kierowcami w pierwszej dziesiątce, a debiutant Perez zajął siódme miejsce! Wyprzedził nawet Massę. Dodajmy, że jako jedyny Meksykanin, tylko raz zmieniał opony.

Mieszane uczucia chyba targają zespołem Lotusa Renualt. Świetny wynik Rosjanina pokazuje jak wielki potencjał drzemie w ich konstrukcji, ale wynik Nicka Heidfleda, dopiero 14. miesce, pokazuje że nie wszystko się udało. Niemiec miał problemy z KERS w kwalifikacjach, stąd dopiero 18. miejsce, a w wyścigu jechał tak wolno, że tłumaczą go tylko kwestie techniczne.
Klęskę poniósł Mercedes, którego obaj kierowcy nie ukończyli wyścigu z powodu kraks. Sytuacja Nicka Rosberga była kuriozalna, bowiem Rubens Barichello użył KERS i najechał na bolid Niemca.
Autor GH

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska coraz bardziej rowerowa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Motofakty
Dodaj ogłoszenie