Niezwykły ślub odbył się w sobotę w klasztorze w Łagiewnikach. Państwo młodzi - 28-latkowie Katarzyna Nowak i Tomasz Parafiniuk - przyjechali na uroczystość... tirem. Za kierownicą siedział pan młody.
Udekorowany różami potężny ciągnik Scania, z imionami młodej pary na szybie, zaparkował przed klasztorem.

Tomek pomógł Kasi wysiąść z kabiny i poprowadził do ołtarza. Po sakramentalnym "tak" młodzi wypuścili parę gołąbków, którą otrzymali w prezencie od jednego z gości. Był ryż, łzy radości i dużo śmiechu z nietypowej limuzyny.
- Pracuję jako kierowca i jeżdżę tirem po Europie - opowiadał nam pan Tomasz. - Narzeczona przejechała ze mną co najmniej 100 tys. kilometrów. W czasie podróży śpimy w aucie, w specjalnym pomieszczeniu z wygodnym łóżkiem, gdzie mamy szafki i łazienkę.
To Kasia wymyśliła, aby samochodem, w którym spędzili tyle godzin, pojechać do kościoła. Przekonała Tomka, by na sobotnie popołudnie pożyczył auto od swojego szefa. Goście obecni na ślubie gratulowali im pomysłu i fantazji.
- Kasia ma ogromne poczucie humoru - mówi Jolanta Parafiniuk, siostra pana młodego. - Tydzień temu podpowiedziała nam, jak zorganizować Tomkowi wieczór kawalerski. Dziesięciu kolegów podjechało pod dom, trąbiąc na całą ulicę i zabrało Tomka na imprezę ze striptizerką - "pielęgniarką".
Państwo młodzi pobrali się po siedmiu latach znajomości. - Poznaliśmy się, gdy Tomek przyszedł do pizzerii, w której pracuję - wspomina Kasia. - Po weselu na 60 osób i poprawinach pojedziemy w podróż poślubną do Danii. Oczywiście tirem.
Różowy Most Tolerancji w Głogowie. Jaka jest jego historia?
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?