Szybcy, bo wściekli. Felieton Ryszarda M. Perczaka

Ryszard M. Perczak
Udostępnij:
Jeśli ktoś choć raz prowadził samochód autostradami Skandynawii, ten wie co to znaczy płynna jazda. Szwedzi, a szczególnie Finowie potrafią tak się poruszać autem, iż ma się wrażenie, że nikt tam nikogo nie ściga, nie wyprzedza i nie pogania. Podobny styl zachowania się w ruchu mają kierowcy w Nowej Zelandii. Na polskich autostradach trwa walka każdego z każdym. Nie jest ważny rodzaj oręża, tzn. ciężarówka czy samochód osobowy. W tych pojedynkach wszyscy są równi.
Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

Autostrada A4 należy do najniebezpieczniejszych w Europie nie tylko dlatego, że jest jaka jest tzn. prawie bez poboczy. To droga śmierci, gdyż każdy kto się nią porusza stara się być pierwszy przed wszystkimi innymi. Każdego poranka na A1 w kierunku Warszawy wszyscy jadą tak, jakby u bram stolicy zapisywano kolejność minięcia mety.

W Polsce od lat, w ramach obowiązkowych jazd praktycznych podczas kursu na prawo jazdy, trzeba ileś tam kilometrów przejechać autostradą. Nie zdarzyło mi się jeszcze zobaczyć tam auta z „L” na dachu. Szkoda na to czasu, wyjaśnił mi kiedyś jeden z instruktorów. Autostrad u nas jak na lekarstwo, więc komu by się chciało robić dodatkowe kilometry tylko po to, aby przyszłego kierowcę postraszyć tym, jak się nimi jeździ. Później sami spróbują to się nauczą... walki o przetrwanie.

Sir Jackie Stewart pytany jak należy prowadzić auto, odpowiedział krótko: płynnie. Tzn. tak aby nikomu nie przeszkadzać a mknąć do przodu. Co ciekawe stary mistrz odnosił się nie tylko do jazdy w ogóle, ale także po torze. Okazuje się bowiem, że szybko również może być płynnie.

Klasyczny obrazek naszej autostradowej rzeczywistości wygląda następująco: auto A jedzie prawym pasem za ciężarówką B. Widząc, że warunki pozwalają, kierowca A zjeżdża na lewy pas i zaczyna przyspieszać aby wyprzedzić B. Ponieważ trochę to trwa, na lewym pojawia się już C, który jedyne co potrafi, to (w najlepszym wypadku) popędzać A błyskając światłami. Nierzadko po wyprzedzeniu C daje jeszcze krótką „lekcję” A, zwalniając tuż przed jego maską. Tymczasem wystarczyłoby, aby C nieco zwolnił. Wtedy jednak ktoś mógłby pomyśleć, że to mięczak, a jego bolid to ostatnia padlina. „Ile fabryka dała” - oto dewiza tych, którzy prędkością leczą własne kompleksy.

To, że tak jeździmy (w większości) powoduje, że o jakiejkolwiek płynności na naszych drogach mowy być nie może. Co pojazd, to różna prędkość. Szarpanina nie jazda. W rezultacie wszyscy do wszystkich mają pretensje, bo nikt nie ma zamiaru być gorszy.

 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Minister Anna Moskwa o polityce klimatycznej i o energetyce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Motofakty
Dodaj ogłoszenie