Specjalistyczne elektrody

Mieczysław Teer
Udostępnij:
Auta poprzedniej generacji mógł naprawić każdy kowal. Choć zdarzało się, że i on stawał wobec przerastających go wyzwań technologicznych...

Użytkownicy współczesnych samochodów zmuszeni do korzystania z serwisów, posługujących się precyzyjnymi narzędziami i właściwym dla danej marki oprogramowaniem nie pamiętają, że auta poprzedniej generacji mógł naprawić każdy kowal. Choć zdarzało się, że i on stawał wobec przerastających go wyzwań technologicznych...

 

Moim pierwszym autem była okazyjnie nabyta Skoda 1102. Wóz kupiony po pierwszym roku studiów za dwa stypendia i oszczędności uskładane z korepetycji był ładnych parę lat starszy ode mnie, ale najistotniejsze podzespoły miał sprawne.

"Skodowkę" wspominam z rozrzewnieniem, jak każdą pierwszą miłość, również dlatego, że nauczyłem się na niej z konieczności i mechaniki, i elektryki, i wulkanizacji i jeszcze paru innych dziedzin motoryzacji. Z konieczności, gdyż po pierwsze, na wstawienie auta do warsztatu nie było mnie stać, po drugie zaś, wyżarci stołeczni mechanicy nie dotknęliby się do takiego starocia.

Jako świeżo upieczony kierowca, pojechałem nowym nabytkiem w Tatry. I dojechałem bez najmniejszych kłopotów. Gorzej było na miejscu.

 

Niedomagania gaźnika usunął od ręki sam słynny Ripper, odesławszy ze wzgardą jakąś zabłąkaną do jego warsztatu nowiutką Syrenę Lux. Obsztorcował przy okazji, jak święty Michał diabła, ucznia, który ośmielił się na pędzlem kładzionym lakierze mego wehikułu położyć klucz.

Poczułem się silnie dowartościowany, do chwili, gdy zapchałem się w jakąś bardzo wąską leśną drogę i urwałem lewy przedni błotnik, który smętnie (acz dostojnie) telepał się w czasie jazdy.

Coś z tym trzeba było zrobić, toteż z serdecznym przyjacielem-góralem Jaśkiem pojechaliśmy do Staszka, który potrafił naprawdę wszystko, a poza tym miał elektryczna spawarkę. Staszek oderwał się od jakiejś swojej roboty, wysłuchał gorącego apelu Jaśka, wzywającego, by mi koniecznie pomógł, bo jakże ja z takim błotnikiem do Warszawy pojadę, dokładnie obejrzał uszkodzenie, posmutniał wyraźnie, a potem rozłożył ręce i powiedział zdanie, z którego ani słowa nie uroniłem do dzisiaj, choć minęło już lat bez mała trzydzieści:

"Miecyk! Pospawać, to ja bym ci syćko pospawał, ale elektrodów do rdzy ni mom..."

      

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Minister Anna Moskwa o polityce klimatycznej i o energetyce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Motofakty
Dodaj ogłoszenie