Samochodem po Europie

Maciej Krzywoszyński
Fot. Przemek Świderski: W każdym kraju Unii Europejskiej obowiązują nieco inne przepisy ruchu drogowego. W Czechach trzeba mieć rękawiczki jednorazowe, a w Austrii – kamizelkę odblaskową.
Fot. Przemek Świderski: W każdym kraju Unii Europejskiej obowiązują nieco inne przepisy ruchu drogowego. W Czechach trzeba mieć rękawiczki jednorazowe, a w Austrii – kamizelkę odblaskową.
Udostępnij:
Lepsze drogi, dobre paliwo, bardziej uprzejmi kierowcy - to wszystko czeka nas podczas wakacyjnych wojaży po Europie. Musimy się jednak przygotować także na odmienne zwyczaje i przepisy, w dodatku - przynajmniej w zachodniej Europie - rzeczywiście egzekwowane przez policję.

 

Wakacje się rozpoczęły. Wielu Polaków wyjeżdża na wymarzony urlop za granicę własnym autem. Nawet jeśli mamy za sobą wiele takich podróży, to do każdej kolejnej trzeba się odpowiednio przygotować.

 

Przede wszystkim przepisy

 

W tym roku zmian w przepisach jest znacznie mniej, bo wejście do Unii mamy już za sobą. Jednak kilka istotnych przepisów w Europie się zmieniło. Bodaj najsłynniejsza nowość to kamizelki odblaskowe. Dotąd trzeba je było ze sobą wozić w Hiszpanii, Finlandii i we Włoszech. Od 1 maja obowiązek ich posiadania wprowadziła też Austria, czyli jeden z najważniejszych dla Polaków krajów tranzytowych (zwłaszcza w okresie wakacyjnym). Jeszcze w maju o nowym

Fot. Przemek Świderski: W każdym kraju Unii Europejskiej obowiązują nieco inne przepisy ruchu drogowego. W Czechach trzeba mieć rękawiczki jednorazowe,
Fot. Przemek Świderski: W każdym kraju Unii Europejskiej obowiązują nieco inne przepisy ruchu drogowego. W Czechach trzeba mieć rękawiczki jednorazowe, a w Austrii – kamizelkę odblaskową.

przepisie grzecznie informowały kierowców służby graniczne. Teraz już nie informują, a za egzekwowanie nowego obowiązku wzięła się austriacka policja. Co bardzo ważne, kamizelka odblaskowa musi spełniać normę E471. Najtańsze można w Polsce kupić już za 10 zł. W Austrii kosztują one około 5 euro. Teoretycznie wystarczy, aby kamizelkę miał tylko kierowca, ale przepis jest bardzo nieprecyzyjny - zakłada, że powinniśmy mieć jedną dla każdej osoby opuszczającej samochód w trakcie awarii lub wypadku. Lepiej więc wozić tyle kamizelek, ilu jest pasażerów. Koszty potencjalnych mandatów zaczynają się od 20 euro (za brak kamizelki przy zwykłej kontroli), a dochodzą nawet do 100 euro (w razie np. wymiany przebitego koła na drodze bez założonej kamizelki).

 

W wielu krajach obowiązują też specyficzne przepisy dotyczące wyposażenia samochodu. W Czechach, Słowenii, Chorwacji, Hiszpanii, Serbii i Czarnogórze oraz na Słowacji obowiązkowo trzeba wozić komplet zapasowych żarówek. W mniej więcej połowie europejskich krajów wymaga się posiadania apteczki, a np. w Czechach ważna jest też jej zawartość. Czeska policja nagminnie sprawdza, czy mamy w apteczce dwie pary jednorazowych rękawiczek. Jeżdżący po drogach Chorwacji i Cypru muszą pamiętać o posiadaniu aż dwóch trójkątów ostrzegawczych. Ze względu na kręte drogi w krajach tych w razie wypadku trójkąty rozstawia się zarówno przed, jak i za samochodem.

 

W Europie nie ma też jednolitych przepisów dotyczących jazdy na światłach. W całej Skandynawii, w krajach bałtyckich, a także w Słowenii i na Słowacji okrągły rok jeździ się z włączonymi światłami mijania. W krajach południowej Europy, a także np. w Niemczech,

Fot. Hyundai: Zagraniczni policjanci są stanowczy i nie skorzy do ewentualnych dyskusji.
Fot. Hyundai: Zagraniczni policjanci są stanowczy i nie skorzy do ewentualnych dyskusji.

kierowcy lubią za to jeździć bez świateł nawet o zmierzchu czy podczas ulewy. Przodują w tym Francuzi mieszkający na południu tego kraju, którzy nawet po zmroku potrafią jeździć jedynie na światłach postojowych.

 

Ogólnoeuropejskiej zgody nie ma także w sprawie dopuszczalnej zawartości alkoholu we krwi. Są kraje bardzo tolerancyjne, takie jak Anglia, Szwajcaria i Włochy, gdzie można mieć we krwi maksymalnie 0,8 promila. W innych państwach (w Czechach, Chorwacji, krajach bałtyckich, na Słowacji) karane jest jakiekolwiek przekroczenie progu 0,0 promila. W zdecydowanej większości europejskich państw maksymalna dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi to 0,5 promila.

 

Na tych przykładach różnice w przepisach się nie kończą. Pora na porównanie dopuszczalnych prędkości. Jak pokazuje tabela, z prawie identycznymi prędkościami wolno nam jeździć w terenie zabudowanym różnych krajów - oprócz Litwy, Słowacji oraz Serbii i Czarnogóry w całej Europie w mieście obowiązuje pięćdziesiątka. Poza obszarem zabudowanym różnic jest więcej: najszybciej można jeździć w Niemczech i Austrii, najwolniej - w Szwajcarii. Na autostradach samochody osobowe najczęściej mogą poruszać się maksymalnie z prędkością 130 km/h. Najszybciej, bo właściwie bez ograniczeń, można jeździć po autostradach niemieckich. Najsurowsze przepisy obowiązują natomiast w Norwegii - tam maksymalna prędkość to zaledwie 90 km/h. To jednak niewielkie zmartwienie, bo... autostrad w Norwegii jest jak na lekarstwo.

 

Przepisy w praktyce, czyli zwyczaje

 

Pierwszym szokiem dla polskiego kierowcy wyjeżdżającego po raz pierwszy za granicę może być to, że - zwłaszcza na tzw. Zachodzie - przestrzega się obowiązujących przepisów (wyjątkiem od tej reguły oprócz Polski są kraje śródziemnomorskie). Lepiej od razu dostosować się do tej zasady, bo policja, przede wszystkim w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, może bardzo szybko przywołać nas do porządku, za co w dodatku słono zapłacimy.

Polacy za granicą mają problemy z jazdą po autostradach. Ich najczęstszy grzech to jazda lewym pasem w sytuacji, gdy nie mają zamiaru nikogo wyprzedzać. Zdarzają się też przypadki zatrzymywania się na autostradzie czy nawet jazdy pod prąd (po przeoczeniu zjazdu). Takie zachowania są nie tylko bardzo niebezpieczne, ale też wyjątkowo restrykcyjnie karane przez policję.

 

Jeżdżąc po europejskich drogach, nie należy dziękować innym kierowcom za pomocą świateł awaryjnych (częsty zwyczaj w Polsce). W całej Europie służą one - zgodnie ze swoją nazwą - do sygnalizowania nieprzewidzianych zdarzeń. Powinniśmy je za to włączyć, stając np. na końcu autostradowego korka.

 

W krajach śródziemnomorskich trzeba jeździć i parkować z wyjątkową uwagą. Tamtejszym kierowcom znak "Stop" wcale nie musi kojarzyć się z koniecznością zatrzymania. Za zbyt wolną - w mniemaniu tubylców - jazdę możemy zostać porządnie "wytrąbieni". Lepiej też nie parkować samochodu w zbyt ciasnych zaułkach. Południowcy uwielbiają parkować "zderzak w zderzak", stąd normą są tam powgniatane czy porysowane samochody, nawet zupełnie nowe.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska coraz bardziej rowerowa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Motofakty
Dodaj ogłoszenie