Sąd: fotoradar w Kobylnicy robi zdjęcia nielegalnie

redakcja.gdp
Sąd: fotoradar w Kobylnicy robi zdjęcia nielegalnie
Sąd: fotoradar w Kobylnicy robi zdjęcia nielegalnie
Słupski sąd okręgowy uznał, że w Kobylnicy przy ulicy Witosa fotoradar stoi nielegalnie. Wójt Leszek Kuliński zaprzecza i twierdzi, że wszystkie fotoradary w gminie działają zgodnie z prawem.
Sąd: fotoradar w Kobylnicy robi zdjęcia nielegalnie
Sąd: fotoradar w Kobylnicy robi zdjęcia nielegalnie

Słupski sąd okręgowy wypowiedział prawną wojnę nielegalnie działającym fotoradarom. Spraw o wykroczenia drogowe przeciwko kierowcom złapanym na przekroczeniu prędkości do wydziału karnego odwoławczego trafia bez liku. Niedawno pisaliśmy o umorzeniach postępowań wobec kierowców, którym zdjęcia zrobiły urządzenia w Cierzniach i Uniechowie w gminie Debrzno. Oba stacjonarne fotoradary nie miały zgody Głównego Inspektora Transportu Drogowego, która jest wymagana po zmianie przepisów. W tej sytuacji strażnicy nie mają prawa prowadzić postępowań i kierować spraw do sądu przeciwko kierowcom, którzy nie zapłacili mandatu. Mimo to straż sporządzała wnioski o wykroczenia. W ubiegłym tygodniu padło na gminę Kobylnica, znaną w całym kraju z fotoradarowej nadgorliwości.

 

– Nad tym chaosem trzeba zapanować. To nie jest wymysł jakiegoś jednego sędziego. My tu odbywamy narady, analizujemy przepisy i nie może być tak, że straż gminna dalej robi, co chce – mówi sędzia Witold Żyluk, przewodniczący wydziału karnego odwoławczego w Sądzie Okręgowym w Slupsku i zapowiada:

– Będziemy umarzać wszystkie postępowania, w których okaże się, że fotoradar stoi nielegalnie, czyli bez zgody GITD. Nie stoimy na stanowisku, że straże w ogóle nie mają prawa do ścigania kierowców, ale niech robią to zgodnie z przepisami.

A tak nie było w sprawie kierowcy, który 31 października 2011 roku w Kobylnicy jechał ulicą Witosa. Według zdjęcia, nie ograniczył prędkości do wymaganych 50 kilometrów na godzinę, lecz przekroczył ją o 13.

Sprawa o wykroczenie trafiła do Sądu Rejonowego w Słupsku, który nie zwrócił uwagi na ważną kwestię. W maju tego roku kierowca został skazany na karę stu złotych grzywny za przekroczenie prędkości. Jednak adwokat obwinionego odwołał się od wyroku, żądając uniewinnienia lub ponownego rozpoznania sprawy.

Tymczasem sąd okręgowy postępowanie w ogóle umorzył z powodu braku skargi uprawnionego oskarżyciela. To znaczy, że jeśli nawet doszło do wykroczenia, Straż Gminna w Kobylnicy nie miała prawa się nim zajmować.

Z uzasadnienia umorzenia wynika, że zgodnie z Prawem o ruchu drogowym ujawnianie wykroczeń za pomocą stacjonarnych fotoradarów należy do Inspekcji Transportu Drogowego. Ta sama ustawa określa kompetencje straży miejskich i gminnych, które mogą kontrolować ruch drogowy z użyciem fotoradarów przenośnych lub zainstalowanych w pojeździe.

– Nie oznacza to jednak, że z chwilą wejścia w życie 31 grudnia 2010 roku zmian w prawie drogowym strażnicy w ogóle zostali pozbawieni uprawnień do kontrolowania ruchu z pomocą urządzeń stacjonarnych. Upoważnia ich do tego inny przepis – uzasadnia sędzia Witold Żyluk. – Jednak warunkiem używania fotoradarów stacjonarnych jest uzyskanie zgody na ich instalację Głównego Inspektora Transportu Drogowego. Natomiast nie ulega wątpliwości, że od końca 2010 roku konieczność uzyskania zgody GIDT dotyczy nie tylko fotoradarów instalowanych od nowa, ale też eksploatowanych przez straże gminne w chwili, w której przepis zaczął obowiązywać.

Słowem: straże powinny postarać się o zgodę także na stare fotoradary, a ze sprawy kierowcy sfotografowanego w Kobylnicy wynika, że zgody GIDT nie było i nie ma, co zresztą przyznał w piśmie do sądu z 1 sierpnia tego roku zastępca komendanta straży w Kobylnicy.

– To urządzenie jest zainstalowane nielegalnie, więc w oparciu o dane przez nie zarejestrowane Straż Gminna w Kobylnicy nie mogła prowadzić czynności wyjaśniających ani wobec kierowcy, ani wobec właściciela pojazdu, którym przekroczono prędkość – stwierdza sędzia. – W tej sytuacji komendant straży nie miał uprawnień do złożenia wniosku o ukaranie w tej sprawie. Dlatego sąd uchylił wyrok i zarzucone kierowcy wykroczenie umorzył.

Ten wyrok oznaczałby, że złapani na fotoradar kierowcy nie musieli płacić mandatów ani sądowych grzywien. W tym drugim przypadku mogą się starać o wznowienie procesów. Jednak sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po wójta stronie.

– Sąd jest niezależny i ma prawo tak rozstrzygnąć, ale ja nie będę się tłumaczył – zastrzega Leszek Kuliński, wójt Kobylnicy. – Sześć fotoradarów w naszej gminie działa legalnie. Wszystko jest zgodnie z przepisami, które obowiązywały w tamtym czasie. Mam opinię z departamentu prawnego Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, że na urządzenia, które działały wcześniej, taka zgoda nie jest wymagana.

 

Do sprawy wrócimy w "Głosie Pomorza". 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jak kupić używany samochód i nie dać się oszukać? Zobacz 3 sposoby NA

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na motofakty.pl Motofakty
Dodaj ogłoszenie