Rozmowa z Małgorzatą Ostrowską

Paweł Sobulski
Udostępnij:
Wieczorem wychodzę z koncertu i z przerażeniem zauważam, że na parkingu nie ma mojego auta. Co ja wtedy przeżyłam. Wieczór był pomyślany tak, że zaraz po koncercie ciepłym autem wrócę do domu, a tymczasem całą noc spędziłam na komisariacie policji.
Rozmowa z Małgorzatą Ostrowską

Dwa lata temu Lombard i Małgorzata Ostrowska stanęli na skrzyżowaniu. W jedną stronę poszedł Lombard z nową wokalistką, w drugą - Małgorzata Ostrowska. Obydwie drogi okazały się dobre. Lombard nadal koncertuje, a Małgorzata Ostrowska wydała drugą płytę "Przed świtem".

 

- Czy prowadzi pani samochód?
- Tak. Praktycznie jeżdżę też sama, bo mam taki mały samochodzik, że prócz mnie niewiele się w nim mieści. Mogę zabrać najwyżej dziecko i torebkę. Mój mąż się w nim nie zmieści...
- Jeździ pani maluchem?
- Nie, mam jeszcze mniejszy samochodzik - dwuosobową Mazdę MX5. To doskonałe auto i pierwsze, z którym jestem absolutnie zgodna.
- Co to znaczy?
- Wszystko mi się w nim podoba. Myślę, że dokonałam trafnego wyboru. Jeżdżę nim przeszło 2 lata, ale on liczy sobie już 6 lat. Wypadałoby więc już zmienić samochód, choć gdy przyjdzie co do czego, zrobię to bardzo niechętnie. Ale jeżeli zdecyduję się to kupię sobie... taką samą mazdę, nawet w tym samym, żółtym kolorze. Twierdzę, że samochód powinien być dobrze widoczny na ulicy. Te wszystkie grafity i szarości po prostu zlewają się z drogą. Poza tym uważam, że samochód powinien mieć ładny kolor. A mój właśnie taki ma. Wnętrze auta - jasna skóra - też świetnie harmonizuje z karoserią, podobnie zresztą jak jasny dach. Żadnych kontrastów, wszystko tak, jak trzeba.
- Swój zawsze szuka swojego. Silna osobowość sceniczna, jaką jest pani, potrzebuje niebanalnego auta.
- Nie wiem. Nie zastanawiałam się nigdy nad tym. Może rzeczywiście tak jest, bo miałam przecież różne samochody i z żadnym nie czułam takiego związku.
- No właśnie, czym pani dotąd jeździła?
- Zaczynałam od Malucha, miałam nawet dwa małe Fiaty, potem było Audi, Golf i Peugeot, którym jeździ teraz mój mąż. Z każdym z aut wiążą się różne wspomnienia. Golfa, np. skradziono mi. Było to zimą. Przykre doznania spotęgowało zimno, które odczuwałam. Bo poza kostiumem scenicznym prawie nic na sobie nie miałam.
- Może inne pani auto miało więcej szczęścia?
- Zabawna historia przydarzyła mi się z Maluchem. Wiele lat temu pojechałam nim do Włoch. Celnicy na granicy śmiali się z niego i nazwali go piccolo bianco, bowiem całe auto - łącznie ze zderzakami, felgami, spoilerami i lusterkami - było białe. To jedyna ekstrawagancja, na jaką mógł sobie wtedy pozwolić właściciel malucha. We Włoszech zabawiliśmy chyba dwa miesiące. Wracając (kolumna składała się z trzech samochodów) zgubiłam się na autostradzie. Jakaś olbrzymia ciężarówka zasłoniła mi tabliczkę z numerem właściwego zjazdu. Pojechałam więc na wyczucie. Jakie było moje zdziwienie, gdy po kilkunastu kilometrach nie przybliżyłam się do granicy, lecz zobaczyłam tabliczkę z napisem Roma. Na poboczu spostrzegłam grupę autostopowiczów, postanowiłam więc u nich szukać ratunku. Zbliżając się do nich usłyszałam: O Jezu, Małgosia Ostrowska!!!! Uśmiechnęłam się więc i pomachałam im, bo wiedziałam, że oni raczej mi nie pomogą... Szczęśliwie jakoś udało mi się spotkać zaginionych towarzyszy podróży.
- Ale nic nadzwyczajnego w tej historii nie ma, wszak wiadomo, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu...
- Teoretycznie tak... W tym przypadku okazało się jednak, że tak jest też w praktyce. Z wyjazdu tego wyciągnęliśmy wnioski i następnym razem, gdy udawaliśmy się w podróż, zabieraliśmy ze sobą walkie-talkie. Teraz, na szczęście są komórki...
- Czy jest pani samochodową gadułą?
- Nieszczególnie. Mam zainstalowane urządzenie głośnomówiące. Jednak ostatnio poluzowała się w nim wtyczka i nie funkcjonuje tak jak powinno. W samochodzie lubię ciszę. Nie słucham radia, czasem włączam muzykę z kompaktu. Mam zainstalowane głośniki w fotelu. Stąd niezły czad w zagłówku, basy uderzają mnie gdzieś w okolice nerek. Lubię włączyć sobie muzykę i pojechać, szczególnie wczesną wiosną, w moją ulubioną trasę - spokojną, położoną między lasami. Zdejmuję wtedy dach, włączam CD i do przodu...
- Jakie prędkości osiąga pani autko? Lubi pani szybką jazdę?
- Bardzo lubię. Mam takie miejsca, gdzie nie zagrażając nikomu rozpędzam się do prawie 200 km/h.
- Ale ta szalona prędkość to tylko po to, by ocenić czy wszystko w porządku z autem?
- Oczywiście...
»

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska coraz bardziej rowerowa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Motofakty
Dodaj ogłoszenie