Rozmowa z Agatą Passent

Urszula Tokarska
Udostępnij:
Latem wożę wodę lub inne napoje, poza tym jestem osobą, która „dmucha na zimne”, więc wożę ze sobą... alkohol. A to w razie, gdybym się gdzieś rozbiła czy miała jakąś ranę do przemycia, albo żeby nie zamarznąć gdzieś w terenie, gdy pojazd odmówi posłuszeństwa.

Zauważyłam, że chyba gustuje Pani w dużych autach.

 

fot. archiwum
Moi znajomi mówią o mnie "gablociara", a jest to moje drugie, po dziennikarskim,  wcielenie. Już jako dziecko lubiłam samochody jako przedmioty, nie bawiłam się w ogóle lalkami, tylko wymieniałam je na tzw. żeleźniaki. W latach 80-tych chodziłam na tzw."wolumen", gdzie wymieniałam się tymi żeleźniakami. Najlepiej było, jak rodzice kupowali w Pewexie  match-box’y, miałam ich całą kolekcję i puszczałam je po specjalnie dla nich skonstruowanych torach.

 

Skąd u Pani takie zainteresowania?

 

Czasami wydaje mi się, że jestem mężczyzną uwięzionym w ciele kobiety, bo jestem też kibicem sportowym, lubię prędkość, ryzyko.

 

Czy pasja motoryzacyjna pozostała do dziś?

 

Tak, gdybym kiedyś w przyszłości stała się osobą zamożną, jako jedyny luksus chciałabym mieć wielki garaż z kilkoma samochodami.

 

Jakie byłyby to auta?

 

Ja lubię stare modele, jestem rozczarowana współczesną modą, która sprawia, że wszystkie samochody z powodów aerodynamicznych mają kształt jajka i zaczynają się do siebie upodabniać, co jest strasznie nudne. Lubię okres lat 70-tych, szczególnie samochody wyścigowe, a najbardziej bym chciała mieć Porsche rocznik '74, bliski mojemu urodzeniu, kiedy jeszcze przednie światła były w takich srebrnych rameczkach.

 

A czym jeździ Pani obecnie?

 

Od kilku lat jestem wierna jednej marce - Volvo, teraz jeżdżę 10-letnim modelem 850, przedtem był 740, ale sprzedałam go jako 13-latka w świetnej kondycji, ponieważ obawiałam się, że w tym wieku może zacząć się psuć. Bardzo się zdziwiłam, jak dużo było chętnych do jego kupienia, a w końcowej fazie trzy osoby się niemal o niego pobiły.

 

Co te samochody mają w sobie?

 

Bardzo sobie cenię komfort jazdy w dużych autach. Do mojej stajni samochodów, oprócz Porsche, wprowadziłabym duże kombi - Volvo Cross Country oraz terenówkę, np. Jeep Cherokee, szczególnie lubię kanciaste, amerykańskie samochody.

 

Czym dla Pani jest samochód?

 

Przedłużeniem mojego mieszkania. Spędzam w nim dużo czasu, więc mam tam wiele przydatnych przedmiotów, np. kosmetyczkę,

Samochód daje mi też poczucie całkowitej wolności, bo gdyby nastąpiła jakaś tragedia w moim mieszkaniu, czy gdybym się z kimś strasznie pokłóciła, to mam gdzie uciec. Wożę też koc i kalosze - na wszelki wypadek.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska coraz bardziej rowerowa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Motofakty
Dodaj ogłoszenie