Posłowie patrzą w przyszłość

Mieczysław Teer
Fot. AME
Fot. AME
Sejm dokonał kolejnej nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym. Wprowadzono do niej trzy zmiany.

 

Jedna, stanowiąca o trybie rejestracji i wykorzystywaniu pojazdów BOR, ABW, wywiadu, kontrwywiadu i CBA niespecjalnie dotyczy zwykłego obywatela. Druga - przesądzająca o konieczności używania przez cały rok w warunkach normalnej przejrzystości powietrza świateł mijania lub (od świtu do zmierzchu) świateł do jazdy dziennej - znana jest zapewne już

Fot. AME
Fot. AME

wszystkim kierowcom, a także producentom paliw, żarówek i akumulatorów.

 

Najbardziej jednak zafrapowała nas trzecia zmiana w ustawie nowelizującej p.o r.d, dotycząca jazdy w tunelu, a wprowadzająca dwa rozstrzygnięcia:

 

Kierujący pojazdem w tunelu, podczas zatrzymania wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego, jest obowiązany zachować odstęp od poprzedzającego pojazdu nie mniejszy niż 5 m.

 

Celowość wprowadzenia tego przepisu wydaje się zrozumiała, warto więc po prostu odnotować tę zmianę i stosować się do nowej regulacji.

 

Zadziwiający jest jednak kolejny przepis.

Brzmi on:

Poza obszarem zabudowanym w tunelach o długości przekraczającej 500 m, kierujący pojazdem jest obowiązany utrzymywać odstęp od poprzedzającego pojazdu nie mniejszy niż:

1) 50 m - jeżeli kieruje pojazdem o dopuszczalnej masie całkowitej nie przekraczającej 3,5 t lub autobusem.

2) 80 m - jeżeli kieruje zespołem pojazdów lub pojazdem niewymienionym w pkt 1
.

 

Po wejściu w życie ustawy nic się bowiem w tej akurat materii dla użytkowników dróg w Polsce nie zmieni. Nie ma w naszym kraju ani jednego tunelu o długości przekraczającej 500 metrów, który znajdowałby się poza obszarem zabudowanym, a Szwajcarzy, jak sądzę, już dawno poradzili sobie z regulacjami prawnymi dotyczącymi ich alpejskich tuneli...

 

Po cóż więc Sejm uchwalił tę zmianę? Dla przyszłych pokoleń? A może wśród licznych budowanych w Polsce autostrad, które za chwilę będą oddane do użytku znajdują się tunele dłuższe niż 500 metrów, przebiegające poza obszarem zabudowanym?

 

Takie wybiegające w daleką przyszłość działania ustawodawcy należy oczywiście pochwalić. Warto by było jednak, aby prócz działalności profetycznej Sejm zszedł na ziemię i zajął się drogami, jakimi dziś przyszło nam jeździć i wprowadził stosowne przepisy.

 

Postulujemy:

Kierujący pojazdem w obszarze zabudowanym, przy przejeżdżaniu przez kałuże głębsze niż 20  centymetrów jest obowiązany zmniejszyć prędkość do 40 km/h, a jeżeli dmc pojazdu lub zespołu pojazdów przekracza 3,5 tony, do 20 km/h.

 

Albo:

Kierujący pojazdem może omijać dziury w nawierzchni tylko wówczas, gdy ich powierzchnia przekracza 100 cm², a głębokość ubytku w asfalcie jest większa niż 10 centymetrów. Kierujący rowerem może omijać dziury o głębokości przekraczającej 5  centymetrów.

 

Albo:

Kierujący pojazdem może usunąć znak A-14 (roboty na drodze) tylko wówczas, gdy od zakończenia robót minęło więcej niż pół roku, licząc od dania następnego po zakończeniu prac.

 

Albo:

Kierujący pojazdem wjeżdżając na wiadukty Trasy Łazienkowskiej czyni to na własną odpowiedzialność..

 

Tu trochę przesadziliśmy, bo byłby to akt prawa lokalnego, a władnym do jego uchwalenia byłaby Rada Warszawy, ale naprawdę sporo da się jeszcze uchwalić, proszę Pań Posłanek i Panów Posłów.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Polacy ocenili rząd Tuska. Zaskakujące wyniki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na motofakty.pl Motofakty