Polonez Atu Plus 1,6 GLI

(mat)
Udostępnij:
60 tysięcy km w Polonezie...

Przejechaliśmy nim 60 tysięcy kilometrów. Co wyskoczyło, co zazgrzytało, a co się z samochodu wylało?

Polonez Atu Plus 1,6 GLI

Przejechanie 60 tysięcy kilometrów zajęło nam prawie dwa lata, mniej więcej tyle samo co przeciętnemu Nowakowi. Autoryzowane stacje obsługi odwiedzaliśmy regularnie, tak jak chciał producent.
Po dwóch tysiącach kilometrów we wszystkie strony zaczęła obracać się plastykowa gałka umieszczona na dźwigni do zmiany biegów.
Po czterech tysiącach kilometrów wyskoczyła z kierownicy nakładka, pod którą ukrył producent sygnał dźwiękowy. Problemu wyskakującej nakładki nie udało nam się rozwiązać przez kolejnych dwadzieścia tysięcy kilometrów. Podczas każdej wizyty w ASO mechanicy kręcili nosem, coś przygięli, coś wyprostowali, a później na pierwszym kolejowym przejeździe nakładka i tak wyskakiwała. Ostatecznie trzeba ją było wymienić na nową.
Po przejechaniu piętnastu tysięcy kilometrów, wraz z pierwszymi jesiennymi deszczami odkryliśmy, że w plastykowej obudowie trzeciego światła "stop" zbiera się woda. Przyczyną okazała się źle włożona tylna szyba, którą trzeba było wyjąć i ponownie wkleić.
Kolejny problem pojawił się kiedy nasz Polonez miał już na liczniku trzydzieści pięć tysięcy kilometrów. Po raz pierwszy nie chciał zapalić. Powód? Ze skrzynki, w której znajdują się bezpieczniki wyskoczył moduł odpowiadający za dopływ paliwa. Od tej pory plastykowa kostka, wyskakuje regularnie, średnio co trzy, cztery tysiące kilometrów.
Po przejechaniu pięćdziesięciu tysięcy Polonez nagle nie chciał jechać szybciej niż 100 km/h, a z pod podłogi zaczęły dobiegać szmery i stukanie. Mechanicy postawili diagnozę bardzo szybko. - Trzeba wymienić gumowe sprzęgło.
Największy problem pojawił się kiedy samochód miał już na liczniku prawie 60 tysięcy kilometrów. Do wnętrza, przez dmuchawę, zaczął wlewać się płyn chłodzący. Z diagnozą mechanicy z ASO także nie mieli problemu - dziura w nagrzewnicy.
Nowa nagrzewnica dostępna jest w serwisie jedynie w całym komplecie i kosztuje około 600 złotych. Po tygodniu poszukiwań udało nam się znaleźć trzech rzemieślników, którzy problemy właścicieli Polonezów poznali już wcześniej i nagrzewnice postanowili produkować sami. O połowę taniej.
Fot. Leszek Literski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Minister Anna Moskwa o polityce klimatycznej i o energetyce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Motofakty
Dodaj ogłoszenie