Polisa OC. Jak działa OC, gdy sprawca kolizji ucieknie z miejsca zdarzenia?

Mariusz Michalak
Mariusz Michalak
Kierowca, który ucieka z miejsca zdarzenia drogowego, naraża się na poważne konsekwencje
Kierowca, który ucieka z miejsca zdarzenia drogowego, naraża się na poważne konsekwencje Jaroslaw Jakubczak/Polska Press
Gdy sprawca ucieknie z miejsca kolizji, poszkodowane przez niego osoby wciąż mogą liczyć na odszkodowanie z jego obowiązkowej polisy OC. To nie oznacza, że sprawca uniknie finansowej odpowiedzialności za zdarzenie.

Ucieczka z miejsca zdarzenia

Kierowca, który ucieka z miejsca zdarzenia drogowego, naraża się na poważne konsekwencje – choćby dlatego, że z zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym musi na żądanie innej osoby uczestniczącej w wypadku przekazać swoje dane osobowe, dane pojazdu oraz informacje dotyczące ubezpieczenia. W skrajnych przypadkach, jeżeli z jego winy w wypadku lub kolizji ktoś zginie lub odniesie poważne obrażenia, naraża się nawet na kilkuletnią karę więzienia. Ale nawet drobne szkody oznaczają kłopoty, bo niezależnie od skali zdarzenia sprawca ponosi odpowiedzialność finansową.

- Z prawnego punktu widzenia to kwestia drugorzędna, czy doszło do większego zderzenia lub do tzw. szkody parkingowej. Osoba, która doprowadziła do zniszczenia czyjegoś mienia lub uszczerbku na zdrowiu, musi za szkodę zapłacić. Portfele kierowców chroni w takiej sytuacji obowiązkowe ubezpieczenie OC – ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie niejako w imieniu sprawcy. Oczywiście pod pewnymi, opisanymi w ustawie* warunkami. Zwracam przede wszystkim uwagę na art. 43, który mówi m.in., że kto spowodował szkodę i zbiegł z miejsca wypadku, ten może spodziewać się roszczenia z żądaniem zwrotu wypłaconej poszkodowanemu kwoty. Jeżeli oczywiście uda się ustalić, kim jest sprawca. To coraz częściej możliwe m.in. dzięki powszechnemu monitoringowi – mówi Damian Andruszkiewicz, odpowiedzialny za ubezpieczenia komunikacyjne w Compensa TU SA Vienna Insurance Group.

Co w sytuacji, gdy sprawca jest nieznany lub nie ma ważnego OC? Wówczas poszkodowany zgłasza sprawę dowolnemu ubezpieczycielowi (żadna firma nie może odmówić zajęcia się sprawą). Zakład ubezpieczeń ocenia odpowiedzialność sprawcy, zasadność roszczenia i określa wysokość odszkodowania. Następnie przekazuje sprawę do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG), który odpowiada za wypłatę – rocznie do poszkodowanych trafia z tego tytułu ok. 100 mln zł.

Co ważne, nie każda szkoda kwalifikuje się do likwidacji. Gdy sprawca jest nieznany, odszkodowanie za zniszczone mienie może być wypłacone tylko pod warunkiem, że jednocześnie doszło do obrażenia ciała u któregoś z uczestników zdarzenia, a skutki obrażeń utrzymywały się przez co najmniej 14 dni. Dodatkowo, odszkodowanie zostanie wówczas pomniejszone o 300 euro.

- Zdarza się też, że w takiej sytuacji poszkodowani pytają o możliwość uzyskania odszkodowania w ramach tzw. bezpośredniej likwidacji szkód. Czyli zgłaszają się po pieniądze do swojego ubezpieczyciela. Jednak ta ścieżka jest dostępna tylko wtedy, gdy znane są pełne dane sprawcy, w tym numer jego polisy OC – dodaje Damian Andruszkiewicz z Compensy.

Sprawca płaci za szkodę nie tylko po ucieczce

W ustawie o ubezpieczeniach obowiązkowych wymienione są cztery sytuacje, w których poszkodowani otrzymają pieniądze od ubezpieczyciela lub UFG, a sprawca może spodziewać się rachunku za wypłacone odszkodowanie. Oprócz ucieczki z miejsca zdarzenia dzieje się tak również wtedy, gdy ktoś spowoduje szkodę umyślnie lub pod wpływem alkoholu czy innych środków odurzających, wszedł w posiadanie pojazdu wskutek przestępstwa oraz nie miał uprawnień do kierowania pojazdem. Ostatnia sytuacja nie obowiązuje, jeżeli kierujący chciał ratować czyjeś życie lub podjął natychmiastowy pościg za przestępcą.

ZOBACZ TAKŻE: Tablice rejestracyjne w Polsce. Taki jest nowy wzór

- Warto też pamiętać o kilku przypadkach, w których odszkodowanie z OC – również zgodnie ze wspomnianą ustawą – w ogóle nie zostanie wypłacone. Jest tak w przypadku kolizji czy wypadków z udziałem samochodów należących do jednej osoby, szkód w przewożonych za opłatą ładunkach, po utracie cennych przedmiotów, np. gotówki czy biżuterii, a także w sytuacji zanieczyszczenia lub skażenia środowiska – podsumowuje Damian Andruszkiewicz z Compensy.

Źródło: Compensa TU SA Vienna Insurance Group

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Kraków: testy miniautobusu elektrycznego PEV6 marki King Long

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na motofakty.pl Motofakty