Pokazywali mnie w Muzeum Techniki

Joanna Kalinowska
Udostępnij:
W muzeum nie pokazywali mnie jako eksponat, chociaż wiekowo może bym się już nadał. Opowiadałem o tym, jak biliśmy pod Wrocławiem kilka rekordów.

Andrzej Jaroszewicz
-  syn byłego premiera, zamordowanego w tajemniczych okolicznościach w 1992 roku. Jedna z najbardziej  kontrowersyjnych postaci PRL, wzbudzająca tyleż ludzkiej zawiści, co uwielbienia. Niewątpliwie przychylni byli mu sympatycy, fani i kibice sportu rajdów samochodowych. Rozumieli, że urodził się i pozostał mistrzem kierownicy.

 

Czym Pan się obecnie zajmuje? Dochodziły mnie słuchy, że  gdzieś w Muzeum Pana pokazywali.

 

Od bardzo długiego czasu pracuję w kancelarii prawniczej w centrum Warszawy, zajmując się głównie doradztwem biznesowym. W muzeum - nie pokazywali mnie jako eksponat, chociaż wiekowo może bym się już nadał. Młodzi ludzie zorganizowali tam wystawę samochodów wyczynowych, na której był też Polonez Stratos i Polski Fiat 125, którym pod Wrocławiem biliśmy kilka rekordów. Zaprosili mnie, abym opowiedział o tamtych czasach, co też uczyniłem. Faktem jest, przez jakieś dwie godziny pokazywali mnie w Muzeum Techniki obok tych samochodów.

 

Swojego czasu, bodaj jeszcze do początku roku 2003, głośno było o Pana udziale w niebywałym projekcie zagospodarowania lotniska w Białej Podlaskiej, gdzie między innymi planowano wybudowanie toru dla wyścigów Formuły 1. Dlaczego te plany legły w gruzach?

 

Tak, rzeczywiście byłem zaangażowany w część projektu dotyczącą budowy toru, włożyłem w to mnóstwo energii, znalazłem poparcie u bardzo wysoko postawionych w FIA ludzi. Udało mi się namówić inż. Hermana Tilke do sporządzenia Master Planu wraz z zarysem obiektu i bazowymi wyliczeniami. To wszystko już mieliśmy w ręku, inż. Tilke kilka razy był w Polsce. Resztę znamy z gazet, główny animator pomysłu został wydalony z Polski. Zapewniam, że, jak inni, zostałem przez niego oszukany.

 

Czy te plany nie mają absolutnych szans na realizację pod innym szyldem?

 

Do realizacji takiego przedsięwzięcia potrzeba setek milionów dolarów, nie tak łatwo znaleźć kogoś, kto wyłoży takie pieniądze. Z drugiej strony rozumiem, że w Polsce nie jest to potrzeba pierwszej kolejności.

 

Dlaczego wybrał Pan jako hobby sport samochodowy; przecież jest tyle innych elitarnych dyscyplin, jak tenis, narty, windsurfing?

 

Pociąg do samochodu jako środka komunikacji miałem od zawsze, odkąd sięga moja pamięć. Zamiłowanie do jazdy sportowej przyszło później, w miarę zdobywania doświadczenia i wiedzy technicznej. Interesowałem się również i innymi sportami, ale nie w tym samym czasie, co rajdami i wyścigami. Prawo jazdy, za zgodą ojca, zrobiłem w wieku lat 15, otrzymałem je do ręki mając lat 16. W tym samym czasie wstąpiłem do Automobilklubu Warszawskiego i zdobyłem licencję sportową na rządowym Moskwiczu. Taki ostry miałem start - później nastąpiła przerwa spowodowana szkołą i brakiem środków na kontynuowanie kariery. W każdym razie zostałem już u progu życia "zaszczepiony" bakcylem rajdów.

 

Po co, Pana zdaniem, organizuje się rajdy? Większość społeczeństwa sądzi, że jest to zabawa dla "świrów", którzy mają za dużo pieniędzy.

 

Pewien element zabawy oczywiście w tym jest, ale przede wszystkim rajdy są poligonem doświadczalnym dla wszystkich wynalazków i udoskonaleń wprowadzanych przez konstruktorów do produkcji zwykłych, "cywilnych" aut. Trzeba mieć świadomość, że samochód to konglomerat produktów kilku przemysłów - metalowego, precyzyjnego, elektronicznego, gumowego, włókienniczego i tworzyw sztucznych. Wszystko to trzeba sprawdzać w maksymalnie trudnych warunkach, aby mieć pewność, że będzie służyć bezpieczeństwu kierowców i pasażerów aut seryjnych.

 

Czy zdarza się Panu wykorzystywać umiejętności sportowe podczas jazdy na drodze ogólnodostępnej?

 

Zawsze,  przy czym nie jest to sprawa tylko ogromnej szybkości, jak to być może sobie niektórzy wyobrażają. Jest to umiejętność przewidywania i czucia samochodu wszystkimi komórkami ciała, a przede wszystkim właściwego odczytywania sygnałów z podświadomości. Do tego dochodzi odpowiednie pokonywanie zakrętów, optymalne hamowanie, itd. Może to zabrzmi dla niektórych niewiarygodnie, ale samochód szybko przemieszczający się jest bezpieczny, bo reaguje na hamulec ręczny, minimalne ruchy kierownicą  i inne manewry mogące czasem uratować życie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Gtx

Gtx Smart

229,00 zł119,00 zł-48%
miejsce #2

Gtx

GTX Alkomat Elektrochemiczny

399,00 zł265,00 zł-34%
miejsce #3

Alcoforce

Alcoforce AF-400E

369,00 zł289,00 zł-22%
miejsce #4

Certen

Certen Personal White

389,00 zł338,00 zł-13%
miejsce #5

Promiler

PROMILER AL 7000 LITE

238,00 zł229,00 zł
miejsce #6

Bean

AlcoFind AF-35

299,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Nowy taryfikator

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Motofakty
Dodaj ogłoszenie