Paliwo z aromatem

Jan Nowicki
Fot. Maciej Pobocha
Fot. Maciej Pobocha

Czy instalacje do spalania oleju jadalnego w samochodach będą tak popularne jak dziś instalacje na LPG? Niewykluczone, bo taką przeróbkę można zrobić samemu.

 

Przez kilkaset metrów jechałem za starym Mercedesem "beczką" - unosił się za nim zapach przypominający aromat smażalni placków ziemniaczanych lub frytek. Na światłach podszedłem do kierowcy - To olej rzepakowy z supermarketu - powiedział - Samochód jedzie normalnie tyle, że ten zapach jest wszędzie.

 

Cena za lepkość
Fot. Maciej Pobocha
Fot. Maciej Pobocha

 

Najsilniejszym argumentem przemawiającym za stosowaniem oleju jadalnego jest cena - hurtowo można go kupować po 2,5 zł za litr. Olej jadalny nie ma spalania stukowego i dlatego diesle pracują ciszej. Mniej zanieczyszcza środowisko, bo przy jego spalaniu powstaje o wiele mniej szkodliwych związków. Nie bez znaczenia jest to, że rośliny, z których produkowany jest olej jadalny, czyli rzepak, słonecznik itp. w procesie fotosyntezy pochłaniają dwutlenek węgla, który powstaje ze spalania oleju. No i jest całkowicie biodegradowalny - nie musimy się martwić, gdy np. rozleje się nam przy tankowaniu.

Lepkość oleju jadalnego jest ok. 10 razy większa niż oleju napędowego. To oznacza, że silnik może mieć trudności z prawidłowym spalaniem. Dlaczego więc tankowane dziś olejem jadalnym samochody poruszają się bez problemów? Otóż stary, wolnossący diesel, bez elektroniki sterującej wtryskiem jest bardzo odporny na różnej jakości paliwo i po chwili kręcenia rozrusznikiem (i oczywiście podgrzaniu paliwa świecami żarowymi) zapali; potem w miarę jak się będzie rozgrzewał jego praca będzie coraz lepsza. Kierowcy czasami stosują mieszankę oleju napędowego z jadalnym - wszystko po to, aby jadalny stał się rzadszy.

 

Ciepły zbiornik

 

Najlepiej jednak dokonać w samochodzie przeróbki układu zasilania tak, aby olej został ogrzany do 80 stopni Celsjusza i przez to stał się rzadszy. Są dwie szkoły - jedna zakładająca korzystanie z jednego zbiornika paliwa i tankowanie tylko oleju jadalnego, druga zakładająca montaż dodatkowego zbiornika na olej jadalny.

W pierwszym przypadku w obwód zasilający włączamy wymiennik ciepła podłączony do układu chłodzenia z przepływowym podgrzewaczem elektrycznym. Podgrzewacz elektryczny podwyższa temperaturę oleju co ułatwia rozruch zimnego silnika. Gdy płyn chłodniczy osiągnie odpowiednią temperaturę rolę podgrzewacza przejmuje wymiennik ciepła a spirale wyłączają się. Na rynku można kupić różne zestawy do przeróbek - najtańszy kosztuje ok. 350-600 zł. Wadą tego układu jest to, że przy niższych temperaturach olej może mieć trudności z dopłynięciem do podgrzewacza.

 

W przypadku instalacji dwuzbiornikowej silnik odpalamy na oleju napędowym, dopiero, gdy się rozgrzeje przełączamy na olej jadalny - wymiennik ciepła wykorzystujący płyn chłodniczy ogrzewa wtedy olej jadalny. Instalacja może mieć też dodatkowo ogrzewany płynem zbiornik oleju. Taki zestaw do samodzielnego montażu kosztuje 1600 zł.

Dobrze jest też wymienić przewody paliwowe na rurki o większej średnicy, dodać filtr oleju i separator wody, kupić świece żarowe o większej ciepłocie i wymienić wtryskiwacze na takie o większym ciśnieniu. W internetowych sklepach jest np. urządzenie łączące w sobie cechy filtra, podgrzewacza i separatora. Wadą jest cena - ponad 800 dolarów.

 

Nie paliwo, a jedzie

 

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy taka przeróbka nie jest szkodliwa dla silnika. Wszyscy zgodni są co do tego, że wolnossące silniki można zasilać olejem jadalnym. Zakład oferujący w Polsce montaż niemieckiej instalacji dwuzbiornikowej nie widzi przeszkód w montowaniu jej do nowoczesnych diesli, z kolei sprzedawca takiego zestawu polskiej konstrukcji nie poleca montażu go przy silnikach TDI, HDI, TDCI, CDI czyli diesli z turbodoładowaniem i bezpośrednim wtryskiem paliwa. Niedawno jedna z gazet opublikowała test VW Golfa TDI jeżdżącego na oleju - w aucie zniszczeniu uległa min. turbina.

- To nie jest paliwo, olej nie ma np. składników czyszczących silnik - mówi Wiktor Danilczyk z Zakładu Silników Spalinowych Politechniki Warszawskiej - Powoduje to powstawanie nagaru na końcówkach wtryskiwaczy, co z kolei pogarsza spalanie i może doprowadzić do uszkodzenia silnika.

 

Na internetowych forach przeważają jednak pozytywne opinie użytkowników diesli na ten temat. Ważne jest, aby w przypadku instalacji dwuzbiornikowych, przed wyłączeniem silnika popracował on chwilę na oleju napędowym, tak, aby wypłukał resztki oleju jadalnego z układu wtryskowego.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Kraków: testy miniautobusu elektrycznego PEV6 marki King Long

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na motofakty.pl Motofakty