Ot, głupi widzi most i jedzie

Jerzy Iwaszkiewicz
Cała Polska obstawiona jest znakami z napisem „Objazd”. Pojechałem niedawno jak kazali, jak było napisane i od razu wjechałem w krzaki.

Coś się kiedyś działo, były jakieś roboty, więc był objazd, ale roboty się skończyły tylko wskazówka "Objazd" dalej wisi, bo zapomnieli zdjąć.

 

Cała Polska obstawiona jest znakami bez sensu. Był kiedyś remont drogi, postawiono znak ograniczenia szybkości do 30 km/h tyle, że remont dawno się skończył a znak stoi dalej. Kierowcy widzą, że droga jest nowa i oczywiście nie przestrzegają żadnego znaku. Nastąpiła w Polsce całkowita dewaluacja systemu oznakowania dróg. Kierowcy nie wierzą w to co widzą.

Ot, głupi widzi most i jedzie

 

Wracałem kiedyś z nart w Kalifornii, z Lake Tahoe do San Francisco. Świeciło słonce, sucho było na drodze, żadnego lodu, ale stał znak ograniczający szybkość do 10 km/h. Wszyscy jechali równo i wolniutko zgodnie ze znakiem tylko w polskiej duszy się buntowało.

 

Podjechałem do policjanta i mówię, że to przecież bez sensu, że to jakaś pomyłka. Policjant odpowiedział, że być może, ale takie pomyłki zdarzają się raz na parę lat. Słuchaj się znaku, on dba o twoje bezpieczeństwo - powiedział wtedy amerykański policjant. Kilkaset samochodów jechało 10 km/h w pełnym słońcu, na suchej drodze, bo ludzie wierzyli, że tak trzeba.

 

W Polsce nie ma zaufania do znaków. Postawiono je na chwilę, a stoją miesiącami. Przy pomocy znaków rozgrywa się też różne lokalne sprawy. Za Ostrołęką, w drodze na Mazury znajduje się zajazd "Borowik". Kierowcy lubią to miejsce, bo dają tu dobrą zupę borowikową. Przez wiele lat wszystko było w porządku i nagle pojawił się zakaz skrętu w lewo, aby utrudnić dojazd do "Borowika". W Ostrołęce mówi się wprost, że ktoś z kimś załatwił, aby postawić ten zakaz, który wcale nie jest niezbędny. Nie wszyscy po prostu lubią tu zupę borowikową.

 

Stoją więc niepotrzebne znaki, wszyscy o tym wiedzą, służby drogowe również, ale cała szopka zaczyna się dopiero wtedy jak trzeba taki znak zdjąć. Nie może tego zrobić urzędnik ani policjant, który widzi ewidentną głupotę. Przy skręcie w lewo zaczyna działać polska pokrętna demokracja.

 

Musi być powołana komisja z czynnikiem społecznym włącznie jak to w komisji i bardzo często głos ludu przeważa na głosami fachowców. Każdy kawałek drogi należy w dodatku do kogo innego. Są drogi krajowe., wojewódzkie, lokalne i gminne. Sołtys też musi powoływać komisję, aby skasować znak. W Polsce jest tak, że decyzję o postawieniu znaku podejmuje jeden człowiek, ale o zdjęciu decyduje już cała komisja.

 

Jeździliśmy ostatnio w Szwecji. Znaki ograniczeń, objazdy i tym podobne ograniczenia obowiązują tam w tygodniu, kiedy trwają remonty, a na weekendy są zasłaniane, aby kierowcy mogli wygodniej przejechać. W Polsce jest jak zawsze, jak w starej anegdotce, kiedy chłop wjeżdża na most, w moście jest dziura, a babcia mówi: Ot, głupi, widzi most i jedzie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rząd planuje finansową pomoc dla PKP Intercity

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na motofakty.pl Motofakty
Dodaj ogłoszenie