Na ulicach w Zielonej Górze jest niebezpiecznie?

gazeta.lubuska
Od początku roku w Zielonej Górze doszło do 73 potrąceń
Od początku roku w Zielonej Górze doszło do 73 potrąceń
Co jakiś czas policja donosi o kolejnych potrąceniach. W tym roku w Zielonej Górze odnotowano ich już 73, z czego aż 47 na przejściach dla pieszych. Nie skutkują policyjne akcje, rozdawanie ulotek czy groźba utraty prawa jazdy.
Od początku roku w Zielonej Górze doszło do 73 potrąceń
Od początku roku w Zielonej Górze doszło do 73 potrąceń

- Zanim przejdę przez jezdnię, pięć razy się obejrzę. Nieraz zdarzyło mi się, że będąc na pasach ledwo uszłam z życiem - opowiada pani Stanisława. - Długo czekam, aż przejadą wszystkie auta. Nie mam zaufania do kierowców. Nawet jak przechodzę na zielonym świetle.
Nie tylko pani Stanisława jest przerażona informacjami z drogowych kronik.
Od początku roku do końca października zielonogórska policja wyjeżdżała już do 73 potrąceń. Co najbardziej niepokoi? Do 47 zdarzeń doszło na pasach. I tu uwaga: tylko w 18 przypadkach winnymi byli piesi. Oznacza to, że znacznie częściej winę za potrącenie ponoszą kierowcy.

Na ich niewłaściwe zachowanie już rok temu zwrócił uwagę komendant zielonogórskiej policji insp. Sebastian Banaszak. W związku z tym wprowadził bezterminową akcję „Bezpieczny pieszy". W jej ramach funkcjonariusze patrolują przejścia dla pieszych oraz prowadzą nad nimi nadzór. - W najbardziej niebezpiecznych przypadkach kierowcom zabierane są prawa jazdy, a wnioski o ich ukaranie trafiają do sądu – zapewnia naczelnik podinsp. Jarosław Tchorowski.
Kierowcy jednak się tym nie przejmują. Denerwują się na funkcjonariuszy drogówki. Nie dostrzegają jednocześnie swojego fatalnego zachowania. – Jak mam inaczej ukarać kierowcę, który wymija stojący przed pasami pojazd i pieszego na zebrach? To śmiertelnie niebezpieczne. Nie mam innego wyjścia. A często słyszymy od kierowców, że chcemy im na siłę odbierać prawa jazdy – mówi policjant z drogówki.

Funkcjonariusze niedawno rozdali kilka tysięcy ulotek. Zostały przygotowane w dwóch wersjach. Jedna dla pieszych, druga dla kierowców. Ociekające krwią ulotki muszą zwracać uwagę... Nadal są rozdawane przy przejściach dla pieszych i parkingach. Co z tego, skoro w zeszłą środę w mieście doszło do trzech zdarzeń, w których potrącone zostały cztery osoby piesze. W jednym przypadku poszkodowanymi byli kobieta i mężczyzna, którzy przechodzili po pasach przez jezdnię.
- To nieostrożność i brak przewidywania kierowców - mówi podinsp. Tchorowski. - Mimo kampanii społecznych popełniają ciągle te same błędy. Prędkość i wymijanie samochodów zatrzymujących się przed przejściem dla pieszych.

Podinsp. Tchorowski przypomina, że w mieście należy poruszać się tak, jak wskazują znaki. Jazda z prędkością 50 km pozwoli nam szybciej zahamować, a już 10 kilometrów więcej, jak podkreślają trafnie od niedawna reklamy telewizyjne, może skończyć się tragedią.
Policjanci radzą też zdejmować nogę z gazu w rejonie przejść dla pieszych. - Podstawa to bacznie się rozglądać, czy ktoś nie wchodzi na pasy - mówi podinsp. Tchorowski. Nie wolno w żadnych wypadku wymijać samochodów zatrzymujących się przed pasami. Zwracajmy na to uwagę i przewidujmy, że skoro kierowca zwalnia przed przejściem, to na pasy ktoś wejdzie....
Nie znaczy to oczywiście, by i piesi nie musieli zachować ostrożności. Często się zdarza, że wchodzą i schodzą z pasów, bo trudno się im zdecydować, czy przejść w danym momencie przez jezdnię. O przebieganiu w niewłaściwych miejscach nie wspominając.

Piotr Jędzura "Gazeta Lubuska"
68 324 88 35
[email protected] 

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Kraków: testy miniautobusu elektrycznego PEV6 marki King Long

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na motofakty.pl Motofakty