Moskwa trzyma nas w garści

Bartłomiej Knapik, Łukasz Pałka
Polska wisi na rosyjskich rurach: gazowej i tej z ropą. Najważniejsze pytanie: jak się od tej zależności uwolnić, pozostaje bez odpowiedzi.

 

Gdy po zwycięstwie polskich siatkarzy z reprezentacją Rosji na mistrzostwach świata w Japonii śmialiśmy się z dowcipu: "Gratulujemy zwycięstwa. Stop. Gaz stop. Ropa stop", nikt nie podejrzewał, że te słowa okażą się prorocze. Najpierw w sylwestra, tuż przed zakręceniem kurków z gazem, polskiemu rządowi udało się podpisać nowy kontrakt z Rosjanami. Na początku tego tygodnia bez ostrzeżenia zakręcili nam za to kurek z ropą płynącą rurociągiem "Przyjaźń". I chociaż było to spowodowane sporem z Białorusią, to okazało się, jak bardzo nasz kraj jest

Moskwa trzyma nas w garści

uzależniony od wschodnich sąsiadów.

 

Nieprzyjazna "Przyjaźń"

 

Wszystko zaczęło się od konfliktu na linii Mińsk - Moskwa. Rosyjska spółka Transnieft nałożyła na ropę cło w wysokości 180 dolarów za tonę. Kiedy Białoruś odmówiła płacenia, Rosjanie zmniejszyli ciśnienie w rurze, którą ropa płynie także do Polski i Niemiec. Problem w tym, że surowca, który miał dotrzeć do naszego kraju, na granicy z Polską już nie było. Wszystko przez to, że ropę po drodze pobierała Białoruś. Według Transnieftu, było to nawet 80 tys. ton surowca.

Spór został zażegnany dopiero pod koniec tygodnia. Kilka dni wystarczyło jednak, aby paliwowy gigant, PKN Orlen, został zmuszony do uruchomienia swoich zapasowych 200 tys. ton ropy naftowej. O wielkim szczęściu mogą mówić kierowcy.

- Przerwa w dostawach nie przełożyła się na polski rynek, bo była zbyt krótka - mówi Szymon Araszkiewicz, analityk z wrocławskiej firmy e. petrol. pl. - Sprzyjały nam także spadki cen ropy na światowych giełdach.

Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że wstrzymanie dostaw ze Wschodu na dłużej mogłoby spowodować poważny kryzys. - Blokada na skutek konfliktu między Rosją i Białorusią wskazuje na nasze dotychczasowe błędy, zaniechania i małą skuteczność - uważa Andrzej Szczęśniak, ekspert od rynku paliwowego. - Jeśli "Przyjaźń" zostanie zablokowana na stałe, perturbacje będą duże.

 

Szukać nowych złóż

 

Rosjanie w ostatnich miesiącach postawili nas pod ścianą nie tylko w sprawach związanych z ropą naftową. Przed końcem roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo podczas rozmów zgodziło się na podwyżkę ceny gazu o 10 proc. Nasi wschodni sąsiedzi byli w komfortowej sytuacji, bo kontrakt był podpisywany na ostatnią chwilę i w sezonie grzewczym. Gdyby rosyjskiego gazu zabrakło, nasze krajowe wydobycie pokryłoby jedynie jedną trzecią zapotrzebowania.

Właśnie aby uniknąć takiej sytuacji, od kilku lat mówi się o konieczności zwiększenia poszukiwań krajowych złóż gazu. Całkiem niedawno ogromne złoża odkryli u siebie Węgrzy, na głębokości od 6 do 10 kilometrów. Wydobywanie stamtąd jest trudne, ale przy zastosowaniu najnowszych technologii możliwe. Jest prawdopodobne, że takie złoża mogą się znajdować i w Polsce. Pieniądze na ich poszukiwanie miały pochodzić z emisji akcji PGNiG na giełdzie. Spółka zadebiutowała na parkiecie pod koniec września 2005 r. Jednak zwiększenia wydobycia jak nie było, tak nie ma.

- Inwestycje były zamrożone przez cztery lata. Teraz trzeba będzie wszystko nadrobić - mówi Andrzej Lipko, były prezes PGNiG, który w 2001 r. podpisał dwa kontrakty gazowe z Danią i Norwegią. Wtedy trzeba było jeszcze tylko renegocjować umowę jamalską, żeby zmniejszyć dostawy ze Wschodu. Jednak rząd się zmienił i pomysł nie został doprowadzony do końca.

 

Unia to widzi

 

Teraz ruszyły prace przy budowie gazoportu na polskim Wybrzeżu. - Od Rosjan będziemy uzależnieni jeszcze długo - nie ma wątpliwości Lipko. - To dla nich nowy sposób prowadzenia imperialnej polityki.

Według niego zauważyły to już kraje Unii Europejskiej, które coraz głośniej mówią o potrzebie szukania nowych źródeł energii.

Mówiąc o sporze z Rosją, Jose Barroso, przewodniczący komisji europejskiej, stwierdził, że sytuacja pokazuje, jak bardzo Europa potrzebuje wspólnej polityki energetycznej. Tyle tylko, że polska propozycja, tzw. traktat muszkieterów, rok temu przeszedł bez echa. - Pakt muszkieterów nie dotyczył tylko krajów UE, ale szerszego porozumienia bliższego NATO. Stany Zjednoczone pracują teraz nad tym pomysłem - mówi Konrad Szymański, wrocławski eurodeputowany PiS. - To prawda, że zostało to gorzej przyjęte w Europie. Wróżę obecnej inicjatywie podobny los, bo w Unii różne kraje mają różne interesy.

 

Cudów nie ma

 

Czy jest jakiś sposób, żeby Polska uniezależniła się energetycznie od Rosji? - Nie ma cudownego rozwiązania, które by to zapewniło. Trzeba zrobić wiele różnych rzeczy naraz. Dywersyfikować dostawy, przedłużając rurociąg Odessa - Brody do Polski i spróbować podpiąć pod europejski system rur. I zbudować gazoport - mówi Ryszard Wawryniewicz, poseł z komisji gospodarki. - Ale do tej pory nie było chęci, żeby te rozwiązania wprowadzić w życie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jak kupić używany samochód i nie dać się oszukać? Zobacz 3 sposoby NA

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na motofakty.pl Motofakty
Dodaj ogłoszenie