Maksymalnie 30 km/h w terenie zabudowanym? Nowy pomysł Parlamentu Europejskiego

Marek Weckwerth / Gazeta Pomorska
Fot. Pixabay.com
Fot. Pixabay.com
Każdego roku na europejskich drogach ginie prawie 23 tysiące osób, zaś 120 tysięcy odnosi poważne obrażenia, co oznacza, że nie udało się osiągnąć planowanych do 2020 roku celów - ograniczyć o połowę liczbę ofiar śmiertelnych. Lekarstwem ma być m.in. zmniejszenie limitów prędkości do 30 km na godzinę w niektórych strefach obszarów zabudowanych.

W latach 2010 – 2020 na drogach całej Wspólnoty udało się zmniejszyć liczbę zabitych o 36 procent, a nie – jak zakładano – o 50. W Polsce w tym czasie osiągnięto blisko 28- procentową poprawę. Parlament Europejski uznał, że główną przyczyną tego stanu rzeczy jest nadmierna prędkość, która odpowiada za ok. 30 proc. wypadków śmiertelnych.

Ogromną przewagą głosów europosłowie przegłosowali rezolucję w sprawie wprowadzenia ograniczenia prędkości do 30 km na godz. na obszarach mieszkalnych oraz tam, gdzie w ruchu uczestniczy wielu pieszych i rowerzystów. Parlament uznał, że Komisja Europejska powinna zarekomendować sposoby stosowania tych ograniczeń.

Gdyby państwa członkowskie wprowadziły takie zmiany, liczba ofiar niewątpliwie zmniejszyłaby się. Według danych Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (które oparto na badaniach naukowych) uderzenie pojazdu mechanicznego z prędkością 30 km na godz. przeżywa 9 na 10 pieszych i rowerzystów. Uderzenie z „pięćdziesiątką” na prędkościomierzu przeżywa tylko połowa z nich.

Tysiące zabitych

Dlaczego na obszarach zabudowanych rekomenduje się „trzydziestkę”? Przemawiają za tym tragiczne statystyki z europejskich dróg – każdego roku prawie 23 tysiące zabitych i 120 tysięcy rannych. W Polsce w 2020 roku zginęło 2491 osób, a prawie 26,5 tysięcy odniosło obrażenia, w tym 8805 ciężkie. W stosunku do poprzedniego roku na polskich drogach odnotowano bezprecedensowy spadek liczby ofiar śmiertelnych o ponad 400, ale wpływ na to miało o wiele mniejsze natężenie ruchu spowodowane pandemią i ograniczeniami w przemieszczaniu się.

Gdy tylko ograniczenia zostały zniesione, na polskie, w tym kujawsko-pomorskie drogi, wróciło szaleństwo. W tym roku mamy już (według danych sprzed weekendu) 97 wypadków śmiertelnych, tj. o kilka więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, a to przy sporym spadku rannych – o 60 osób. Zatem kierowcy – mówiąc wprost - skuteczniej się zabijają.

Na łeb, na szyję...

6 października w dwóch wypadkach na drodze krajowej nr 25 w Mąkowarsku i Zamartem zginęło dwóch kierowców aut osobowych. Na łuku drogi nie dostosowali prędkości do warunków na drodze (po deszczu).

- Na tej samej drodze nr 25 w Tryszczynie nie ma dnia, abyśmy nie obserwowali kierowców pędzących swymi autami na złamanie karku, a przecież na terenie miejscowości jest ograniczenie do 50 kilometrów na godzinę. Kilka dni temu w nocy w ogrodzenie sąsiadów wjechał samochód dostawczy, bo nie wyrobił zakrętu – skarży się jedna z mieszkanek. Jej zdaniem nawet nie trzeba wprowadzać radykalnych zmian w prawie o ruchu drogowym, a jedynie naprawdę stosować się do tych obowiązujących. Jeśli więc znak nakazuje jazdę „pięćdziesiątką”, to nie powinno się jej przekraczać.

Błędne wyobrażenia kierowców

Jednak większość polskich kierowców jeździ w terenie zabudowanym i tak szybciej niż pozwalają przepisy. Wydaje im się, że 60 – 60 kilka km na godz. to bezpieczna, a przynajmniej tolerowana przez policję szybkość.

Kierowcy brytyjscy myślą podobnie - w badaniach przeprowadzonych na Wyspach ponad 30 proc. kierowców uważało, że przy uderzeniu pojazdu w pieszego z prędkością 60 km na godz. 50 proc. z nich ma szansę na przeżycie. A tymczasem statystyka takich wypadków mówi sama za siebie – przy uderzeniu z tą prędkością ginie 9 na 10 pieszych. Śmiertelność jest jeszcze wyższa w przypadku osób powyżej 60. roku życia.

Brakuje dobrej edukacji kierowców

- Ironizując nieco, powiedziałbym, że najskuteczniejszą metodą ograniczenia liczby wypadków jest zakazanie jazdy samochodami. Nie jestem przekonany czy przy tak ogromnej liczbie aut i tworzących się w większych miastach korkach ma sens ograniczanie maksymalnej dozwolonej szybkości – komentuje Jerzy Kociszewski, wiceprezes stowarzyszenia Kierowca.pl, bydgoski szkoleniowiec z wieloletnim stażem. - Większy pożytek przyniosłaby kompleksowa, mądra edukacja kierowców, bo ci powinni wreszcie zrozumieć, że do przepisów trzeba się stosować, że jazda przez miasto szybsza niż „pięćdziesiątką” zdecydowanie podwyższa ryzyko wypadku i śmierci ludzi.

Jerzy Kociszewski zwraca uwagę na to, że jeśli stoi znak pozwalający na jazdę nie więcej jak 50 km na godz., to większość zmotoryzowanych jedzie 70. Ustawienie znaków z „trzydziestą” (tak zresztą już w Polsce jest w strefach ruchu) oznaczałoby niemal powszechną jazdę „pięćdziesiątką”.

- Winna jest mentalność Polaków, którzy – co ciekawe – za granicą potrafią jeździć zgodnie z przepisami, a u nas nie oraz fakt, że nad Wisłą nie ma czegoś co nazywamy nieuchronnością kar. To oczywiście rola policji, ale kierowcy zdecydowanie uznają, iż ryzyko mandatu jest minimalne – uważa szkoleniowiec.

Włączamy tryb bezpiecznej jazdy

Sytuację na europejskich drogach ma także poprawić – co postulują europarlamentarzyści - wprowadzenie do urządzeń mobilnych tzw. trybu bezpiecznej jazdy, który ostrzegałby kierowców przed różnymi zagrożeniami.

Kolejnym postulatem jest apel do rządów o większe zachęty podatkowe dla obywateli, aby kupowali nowocześniejsze i bezpieczniejsze pojazdy. Podobna zachęta płynie do ubezpieczycieli. Komisję Europejską została wezwana do utworzenia Europejskiej Agencji Transportu Drogowego, której zadaniem byłoby wspieranie zrównoważonego, bezpiecznego oraz inteligentnego transportu drogowego.

Parlament wezwał również rządy do utworzenia Krajowych Funduszy Bezpieczeństwa Drogowego, na których konta wpływałyby pieniądze z nałożonych mandatów, z których finansowane byłyby projekty związane z poprawą bezpieczeństwa na drogach.

I jeszcze jeden apel – zero tolerancji dla jazdy pod wpływem alkoholu, bowiem napoje wyskokowe i narkotyki przyczyniają się do ok. 25 proc. wszystkich śmiertelnych wypadków drogowych w krajach Unii Europejskiej.

Źródło: Gazeta Pomorska

Zobacz także: Skoda Enyaq iV - elektryczna nowość

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Polacy ocenili rząd Tuska. Zaskakujące wyniki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na motofakty.pl Motofakty