Kryzys jak grypa

Jerzy Iwaszkiewicz
Europa zaczyna znajdować sposób na kryzys motoryzacyjny. Są to dopłaty za złomowane samochody.

Kryzys jak grypa

W Niemczech np. jeżeli ktoś odda na złom samochód dziesięcioletni, to otrzyma 2,5 tys. euro; we Francji tysiąc. Podobnie jest w Rumunii, która nie jest zbyt bogatym krajem, ale tam też uznano, że warto ratować rynek.

Dopłaty za złomowane samochody wprowadzono w Niemczech w grudniu i natychmiast ruszyła sprzedaż nowych. Ogólnie sprzedaż samochodów w Niemczech spadła o 16 proc., ale w styczniu aż o 33 proc. wzrosła sprzedaż małych samochodów. Bogaci Niemcy też potrafią liczyć.

Podobnie jest we Francji, gdzie zanotowano zamówienia wyższe nawet o 40 proc. Dopłaty mają charakter podwójny. Z użytku wycofywany jest złom, który truje, a poza tym rusza sprzedaż nowych samochodów co jest interesem nie tylko dla producentów, ale również dla państwa z tytułu podatków. Wykładamy te proste prawdy na szeroką ławę, bo w Polsce ciągle jakoś nikt nie chce się nad tym zastanowić. Dopłaty mają być wprowadzone także i u nas, ale nie wiadomo kiedy.

Dilerzy mówią wprost, że nie bardzo wiadomo z kim rozmawiać, wygląda na to, że w Polsce motoryzacją zajmują się ludzie dość odlegli merytorycznie od tego tematu. Jak na razie wprowadzono tylko wyższą akcyzę na silniki ponad 2-litrowe, co nie jest raczej zachętą do wyższych zakupów.

Polska jest jedynym krajem w Europie, który pozwala na sprowadzanie co roku miliona staroci. Dla Europy jest to wygodne, u nich robi się czysto, u nas złom. Krach może nastąpić na wiosnę. Tanie, stare samochody hamują rzecz jasna sprzedaż nowych.

Polskie fabryki jak na razie ratują się przed kryzysem. Normalna produkcja trwa w Tychach u Fiata i nie było tu zwolnień. W Gliwicach u Opla są przestoje, zwolniono 150 osób, do maja w sumie ma być zwolnionych 250, ale jak zapewniono nas w dyrekcji General Motors w Warszawie, nie straci pracy nikt kto ma stałą umowę.

Wielki przemysł traktuje kryzys jak grypę, która nie potrwa wiecznie. Chevrolet zaprojektował np. nowy model. Nazywa się Cruze, jest wielkości Golfa albo Opla Astry i produkowany będzie w Korei jako następca Chevroleta Lacetti. Wszyscy już zapomnieli, że Chevrolety nazywały się kiedyś Daewoo, a teraz są już prawie w całości amerykańskie. Cena na Polskę szykowana jest mniej więcej taka, aby wytrzymała kryzys, czyli niewiele ponad 40 tys. zł.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Kraków: testy miniautobusu elektrycznego PEV6 marki King Long

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na motofakty.pl Motofakty