
Do naszej redakcji zadzwonił pracownik jednego z dużych koncernów paliwowych. – Złodzieje są coraz bardziej zuchwali. Kradną na potęgę, głównie olej napędowy – powiedział, prosząc o anonimowość. – Załoga obawia się, że kradzieże odbiją się na ocenie naszej pracy przez szefów.
O sprawę zapytaliśmy pracowników różnych stacji. Nikt nie zdecydował się podać nazwiska. – Obserwujemy osoby, które podjeżdżają do dystrybutora. Ich zachowanie, samochód, tablice. Jeśli ktoś zachowuje się podejrzanie, zaraz ktoś uprzejmie zaproponuje mu pomoc w tankowaniu – usłyszeliśmy. – Wymieniamy się informacjami o złodziejach i markach ich aut. Trzeba, bo kradzieże na stacjach to plaga – powiedział inny pracownik.
Policjanci zaznaczają, że w ostatnim czasie liczba takich przestępstw się nie zwiększyła. – Każdego miesiąca to kilkanaście zgłoszeń w Koszalinie i powiecie – mówi Magdalena Marzec, rzecznik prasowy koszalińskiej komendy. – Do kradzieży dochodzi najczęściej na dużych stacjach paliw.
Potwierdza to Jerzy Banasiak, rzecznik Miejskiego Zakładu Komunikacji w Koszalinie, który prowadzi w mieście dwie stacje paliw. – W tym roku kradzieży nie odnotowaliśmy. W ubiegłym były dwie próby, obie udaremnione przez naszych pracowników. Myślę, że w przypadku naszych stacji sprawa jest prosta: odległość od dystrybutora do kas jest niewielka, więc ryzyko złapania jest dla złodzieja bardzo duże – podkreśla.
Złapać paliwowego złodzieja jest dość trudno – blisko połowie udaje się uciec przed policją. Dlaczego? – Zamieniają tablice rejestracyjne – mówi pracownik stacji. – Nagrania z monitoringu są naprawdę dobrej jakości, ale jeśli tablice są kradzione, może być kłopot z identyfikacją danej osoby.
Może, ale nie musi. Policjanci z Polanowa, o czym wczoraj informowaliśmy, zatrzymali w niedzielę kobietę i mężczyznę, którzy ukradli olej napędowy. 25-latka kobieta próbowała odwrócić uwagę ekspedientki, kiedy jej 26-letni partner tankował volkswagena passata. Pracownica sklepu rozpoznała ją jednak – w dniu, gdy obsługiwała ją ostatni raz, na stacji ktoś zatankował paliwo i nie zapłacił. Powiązała więc fakty i z innym pracownikiem stacji spisała numery rejestracyjne passata.
Gdy okazało się, że samochód ma dwie różne tablice, ekspedientka powiadomiła polanowską policję. Mundurowi chwilę później odnaleźli 25-latkę na jednej z ulic. Mężczyznę w passacie, który opuścił stację bez płacenia za paliwo, zatrzymali zaraz potem. Oboje trafili do aresztu w koszalińskiej komendzie. Policjanci ustalili też, że prawdopodobnie ta sama dwójka ukradła na tej stacji paliwo wcześniej już dwa razy.
Koszalińscy policjanci zatrzymali w zeszłym roku trzy osoby, które wielokrotnie tym samym autem tankowały paliwo i uciekały. Za każdym razem mieli inne tablice. We wrześniu wpadła też trójka młodych Estończyków – zatankowali opla i uciekli ze stacji. Po chwili wszystkie patrole policji w mieście znały opis wozu.
Zatrzymano go, choć numery się nie zgadzały. Pod samochodem policjanci znaleźli tablice rejestracyjne, zamontowane w chwili kradzieży. – Dlatego ważne, by właściciel bądź pracownik stacji natychmiast o kradzieży powiadomił policję i przekazał jak najwięcej szczegółów – radzi Magdalena Marzec.
Wykroczenie czy przestępstwo
Choć złodzieje najczęściej tankują do kwoty 250 zł, co kwalifikowane jest jako wykroczenie, mogą się przeliczyć: ponawianie kradzieży na stacjach może być zakwalifikowane jako czyn ciągły. Jeśli w sumie koszt ukradzionego paliwa przekroczy 250 zł, złodzieje przed sądem będą odpowiadali za przestępstwo, za co grozić może nawet do 5 lat
więzienia.
Ostróda gościła najlepszych motocrossów w Polsce
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?