Kogo obchodzą trucizny w spalinach? Felieton Ryszarda M. Perczaka

Ryszard M. Perczak
Fot. materiały prasowe
Fot. materiały prasowe
Udostępnij:
Przeglądam zeszłoroczne dane dotyczące sprzedaży samochodów w Polsce i z satysfakcją widzę, że rynek się nieco poprawił, choć do złotych lat z przełomu wieku, gdy kupowaliśmy ponad 600 tysięcy nowych aut osobowych przynajmniej jeszcze raz tyle nam brakuje.
Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

Zerknąłem przy okazji na wyniki zanotowane przez dilerów Volkswagena i zauważyłem, że tzw. afera związana z przekłamaniami dotyczącymi poziomu zanieczyszczenia spalin minęła, przynajmniej sądząc po liczbach, u nas bez echa. Nie słychać z nikąd aby z tego powodu ktoś zrezygnował z zamówionego auta.

Ostatnie miesiące, gdy już było wiadomo, że volkswagenowskie diesle w rzeczywistości trują bardziej niż to podawano na papierze, były u nas dla VW nawet lepsze niż wtedy, gdy wszyscy myśleli, że Das Auto znaczy czysty, jak łza.

Nie oszukujmy się, że w kraju, gdzie rocznie ściąga się ponad 800 tysięcy starych aut, które w większości nie spełniają nawet normy Euro 2, awantura o jakieś dwutlenki czy związki azotu obchodziła chyba bardziej media niż potencjalnych użytkowników nie tylko zresztą Volkswagenów. Nie jest tajemnicą, że afera dotyczyła także innych marek należących do koncernu, jak Audi czy Skoda, ale i one nie mają powodów do narzekań, notując rekordowe wyniki.

Nie wiem co musiałoby się stać, aby polski kierowca znielubił Golfa czy Passata albo tym bardziej Fabię lub Octavię. Każde z tych aut ma wśród polskich kierowców opinię „nie do zdarcia” i za takie będzie uważane w przyszłości, jako wóz z drugiej ręki. Może gdyby się okazało, że drastycznie zdrożały do tych aut części zamienne, albo nie da się ich naprawić w pierwszym lepszym warsztacie to co innego. Tymczasem normy spalin... Przecież poziomu stężenia trujących związków nikt nie bada, nawet podczas cyklicznych przeglądów. To jest tak, jak z zarazkami, które niby są, ale ponieważ ich nie widać, więc nie zawsze myjemy ręcę po wyjściu z toalety.

Realny poziom CO2 czy NO2 w spalinach to dla przeciętnego Kowalskiego sprawa drugorzędna, o ile nawet nie trzeciorzędna. Nie żyjemy w końcu w Kalifornii, gdzie ludzie z braku innych problemów zamartwiają się właśnie takimi „duperelami”. Co nie oznacza, że tak będzie wiecznie...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska coraz bardziej rowerowa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Motofakty
Dodaj ogłoszenie