Kierowcy ruszają jak woły, a jeżdżą jak wariaci

Piotr Brzózka
Szybcy i wściekli tacy są kierowcy z Łodzi i innych miast regionu. Niestety, nie wtedy, kiedy trzeba. Bo gdy przychodzi ruszyć ze skrzyżowania, wówczas zamieniamy się w stado żółwi.

 

Stanęliśmy ze stoperami na głównych skrzyżowaniach największych miast regionu. Sprawdziliśmy, ile aut przejeżdża na zielonym świetle w czasie 30 sekund. Wyniki są zatrważające: 4 do 19 samochodów w Łodzi, 4 - 17 w Sieradzu, 9 - 12 w Bełchatowie, 11 - 19 w Piotrkowie. Przeciętny kierowca wciskał pedał gazu dopiero dwie sekundy po tym, jak ruszył jego poprzednik.

 

Dla porównania w Warszawie w takim samym czasie skrzyżowanie przejeżdża płynnie 30 do 40 samochodów, w Szczecinie - 28, w Gdańsku - 26. Z kolei w Krakowie kierowcy jeżdżą równie "sprawnie" jak w Łodzi, czyli skrzyżowanie przejeżdża góra 15 aut.

 

- Na skrzyżowaniu wszyscy powinni ruszać jednocześnie - mówi Maciej Wisławski, utytułowany pilot rajdowy ze Skierniewic, który ma fatalne zdanie o naszych kierowcach. - Na drodze panuje najgorszy mariaż pieniędzy i chamstwa. Hołota w lexusach, mercedesach i BMW jeździ, myśląc tylko o sobie, nigdy zaś o tych, którzy stoją za nimi. Brakuje nam elementarnego wychowania. Żeby coś zmienić, musi przeminąć jedno pokolenie. Widzę tu wielką robotę do wykonania dla instruktorów w szkołach nauki jazdy.

 

Tadeusz Markowski, szef Katedry Zarządzania Miastem Uniwersytetu Łódzkiego, również uważa, że sami po części doprowadzamy do korków. - Jeśli w Warszawie ktoś się ociąga na skrzyżowaniu, inni są w stanie go rozszarpać. W USA na skrzyżowaniach stoi policja i popędza maruderów. A my dopiero niedawno kupiliśmy dobre samochody, ale nie potrafimy nimi jeździć - mówi prof. Markowski.

 

Zygmunt Wota, właściciel najstarszej w Łodzi szkoły jazdy, często stoi w korku pod wiaduktem przy dworcu Łódź Kaliska.

 

- Zapala się zielone światło, po 30 sekundach gaśnie, a ja wciąż stoję w tym samym miejscu, bo moi poprzednicy jeszcze nie zdążyli ruszyć - mówi Wota. - Trzeba zorganizować wielką propagandowa akcję. A może niech kierowcy zrobią coś spontanicznie. Niech 10 aut ruszy w jednym momencie ze skrzyżowania i da przykład innym - dodaje instruktor. Jak tłumaczy, w Niemczech powolne ruszane jest nie do pomyślenia. W Anglii młodzi kierowcy są uczeni, że na czerwonym świetle stoi się z wciśniętym sprzęgłem, włączonym pierwszym biegiem i zaciągniętym hamulcem ręcznym. Żeby było szybciej.

 

Aż tak radykalnych kroków Wota nie proponuje, uważa jednak, że w momencie zapalenia żółtego światła, wszyscy kierowcy powinni już wrzucać pierwszy bieg.

 

Cudownym zbiegiem okoliczności ospałość umiera w naszych kierowcach tuż po opuszczeniu skrzyżowania. Nagle jesteśmy szybcy i cwani. Zbyt cwani.

 

Na naszych drogach panuje prosta zasada: im więcej pasów ruchu, tym więcej chamstwa. Zwłaszcza jeśli jeden z nich jest uciążliwym lewoskrętem, na którym ustawia się dłuższa kolejka. Choć skręcając z ul. Pabianickiej w al. Jana Pawła II w Łodzi mamy do dyspozycji aż dwa pasy, nie brakuje takich, którzy omijając kolejkę, jadą w lewo z dwóch pasów na wprost, a nawet z piątego pasa do skrętu w prawo! Nagminnie czynią to zwłaszcza właściciele czarnych pseudoterenówek. Z podobnymi zachowaniami kierowców można się spotkać na ulicy Obywatelskiej (skręt w lewo, w al. Politechniki), na skrzyżowaniu al. Piłsudskiego i Rydza-Śmigłego czy też Aleksandrowskiej i Traktorowej. Na alei Bandurskiego, w okolicach dworca Łódź Kaliska, kolejkę na wprost omija się, jadąc przez wysepki pasem do skrętu w prawo.

 

- Codziennie rano stoję w rządku aut na Kilińskiego - opowiada pani Alicja z Łodzi. - Ale zawsze znajdzie się cwaniak, który omija kolejkę po torowisku. Kiedy nadjeżdża tramwaj, po chamsku się wciska. W końcu ktoś, bojąc się o lakier, nie wytrzymuje i go wpuszcza. Ja nigdy tego nie robię i apeluję do innych kierowców, żeby też nie wpuszczali.

 

Inna sytuacja powszechna zwłaszcza w ostatnich tygodniach: roboty drogowe, zamknięty pas w jedną stronę, ruch wahadłowy. Zapala się czerwone światło. Kolumna aut staje karnie... no prawie. Z dwudziestego miejsca w szeregu wypada samochód, wymija kolejkę i rozpędzony na czerwonym świetle wjeżdża na remontowany fragment drogi. Tak nagminnie dzieje się między innymi w Pabianicach na przebudowywanej trasie do Bełchatowa, tak dzieje się też w okolicach ronda w Rąbieniu. W tym tygodniu na podobny rajd pozwolił sobie policyjny radiowóz. Nie jechał na sygnale.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rząd planuje finansową pomoc dla PKP Intercity

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na motofakty.pl Motofakty
Dodaj ogłoszenie