Kierowca wygrał z wideorejestratorem. Nie przyjął mandatu, sąd przyznał mu rację

(mm) TVN24/x-news
Fot. TVN24/x-news
Fot. TVN24/x-news
Sukcesem zakończyła się trwająca półtora roku sądowa batalia o pomiar prędkości. W styczniu ubiegłego roku, pan Aleksander miał - według policjantów jechać w terenie niezabudowanym aż 136 km/h. Mężczyzna nie przyjął mandatu. Sprawa trafiła więc do sądu.

- Zakwestionowałem pomiar policji ponieważ funkcjonariusze zarzucali mi prędkość 136 km/h na drodze wąskiej i zniszczonej. Jechałem w tym momencie na tempomacie nastawionym na 90 km/h - wyjaśnia Aleksander Puszkarewicz.

Jak zaznacza uznał, że musi gdzieś być popełniony błąd: albo błąd urządzenia, albo odczytu i właśnie dlatego nie przyjął nałożonego na niego mandatu. Sprawa trafiła do sądu, który przyznał rację kierowcy.

[/b]- Od samego początku walczę nie tylko dla siebie, ale o to, by takie sytuacje odkłamać. Wideorejestratory de facto nie mierzą prędkości pojazdu kontrolowanego, a podają na wyświetlaczu prędkość radiowozu - mówi kierowca. Dodaje, że jest to czysta manipulacja i z pomiarami nie ma wiele wspólnego.

od 12 lat
Wideo

Inauguracja metro roweru

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na motofakty.pl Motofakty