Co robić, gdy w silniku wrze, a spod maski bucha para

Bartosz Gubernat
Przegrzewający się silnik
Przegrzewający się silnik
Z silnikiem jest podobnie jak z ludzkim organizmem. Zbyt niska albo co gorsza, za wysoka temperatura oznacza kłopoty i może mieć fatalne skutki. Dlatego trzeba ją na bieżąco kontrolować.

Temperatura płynu chłodzącego jednostkę napędową, potocznie nazywana temperaturą silnika, powinna mieścić się w granicach 80-95 stopni Celsjusza, niezależnie od warunków atmosferycznych. Jeśli samochód jest maksymalnie obciążony, podjeżdża pod strome wzniesienie i panują upały, może wzrosnąć nawet do 110 stopni. Wtedy można wspomóc chłodzenie silnika ustawiając ogrzewanie na maksimum i otwierając okna. Ogrzewanie odbierze część ciepła z jednostki napędowej i powinno zmniejszyć jej temperaturę. Jeśli to nie pomoże, zwłaszcza po wyjeździe na płaską drogę, mamy awarię. 

Pamiętaj o dostępie powietrza

Wielu kierowców zasłania zimą wloty powietrza do chłodnicy, aby przyspieszyć rozgrzewanie jednostki napędowej. Gdy mrozy się skończą trzeba usunąć te przegrody. Pod żadnym pozorem nie wolno jeździć z nimi latem, bo silnik będzie się przegrzewał.

- Ciecz chłodząca płynie w dwóch obiegach. Po uruchomieniu silnika pracuje krótszy i wówczas płyn krąży między innymi przez kanaliki w głowicy i bloku silnika. Kiedy temperatura rośnie, termostat otwiera drugi, większy obieg. Wówczas po drodze ciecz przepływa jeszcze przez chłodnicę, gdzie jej temperatura jest obniżana w dwojaki sposób. Na kanaliki dmucha powietrze zasysane przez samochód z zewnątrz i właśnie dlatego latem nie wolno zasłaniać jego dopływu. Naturalne chłodzenie jest jeszcze wspomagane przez wentylator – wyjaśnia Stanisław Płonka, doświadczony mechanik z Rzeszowa. 

Jeden termostat, dwa obiegi

To właśnie awarie termostatu są najczęstszą przyczyną kłopotów z temperaturą. Jeśli nie otwiera on dużego obiegu, podczas upałów ciecz chłodnicza szybko się rozgrzewa i zaczyna wrzeć. Na szczęście do większości popularnych modeli samochodów termostaty kosztują mniej niż 100 zł. Dlatego tych części się nie naprawia, ale od razu wymienia na nowe. Nie jest to trudna czynność, najczęściej polega jedynie na wykręceniu starego elementu i założeniu w jego miejsce nowego. Zazwyczaj trzeba też uzupełnić poziom płynu chłodniczego.

Kierowca na własną rękę może sprawdzić, czy przyczyną problemu jest wadliwy termostat. Zanim silnik ostygnie, trzeba dotknąć gumowego przewodu doprowadzającego płyn do chłodnicy oraz samej chłodnicy. Jeśli oba elementy są rozgrzane, można być niemal pewnym, że termostat działa poprawnie i otwiera drugi obieg. 

Gdy brakuje płynu chłodniczego

Ubytki płynu to druga częsta przyczyna kłopotów. Zazwyczaj wynikają z niewielkich nieszczelności przewodów i chłodnicy. Wtedy pod samochodem tworzą się mokre plamy. Zdarza się i tak, że auto ma wypaloną uszczelkę pod głowicą i płyn chłodzący miesza się z olejem silnikowym. W obu przypadkach kłopoty można wychwycić regularnie kontrolując poziom cieczy w zbiorniku wyrównawczym. Duży ubytek płynu, spowodowany pęknięciem przewodów, łatwiej zauważyć. Temperatura silnika rośnie wtedy skokowo, a spod maski wydobywają się kłęby pary wodnej. Trzeba jak najszybciej zatrzymać samochód w bezpiecznym miejscu i wyłączyć silnik. Należy też uchylić maskę, ale podnieść można ją dopiero jak para opadnie. - Inaczej gorące opary, które kłębią się pod pokrywą silnika, mogą buchnąć kierowcy w twarz i boleśnie ją poparzyć – ostrzega mechanik.

Tymczasowej naprawy przewodów można dokonać przy pomocy taśmy i izolacyjnej i folii. Ubytek cieczy chłodniczej można uzupełnić wodą, najlepiej destylowaną. Takim autem można jednak tylko dojechać do mechanika. W serwisie oprócz naprawy przewodów trzeba też pamiętać o wymianie płynu chłodniczego. Zimą woda może bowiem zamarznąć i uszkodzić głowicę silnika. Koszty takiej awarii idą nierzadko w tysiące złotych. 

Awaria pompy wody - silnik praktycznie nie jest chłodzony

Zdarzają się również awarie wentylatora lub wentylatorów, montowanych przed chłodnicą oraz pompy wody, która rozprowadza ciecz chłodzącą po całym układzie. Napędza ją pasek rozrządu albo klinowy. Najczęściej awarii ulega jej wirnik, który w wielu modelach jest plastikowy i nie wytrzymuje próby czasu. Wtedy pasek napędza pompę, ale nie tłoczy ona płynu. W takiej sytuacji silnik praktycznie nie jest chłodzony. Tymczasem przegrzanie silnika szybko doprowadza do uszkodzenia tłoków, pierścieni oraz gumowych uszczelniaczy zaworów. Jeśli tak się stanie, samochód będzie brał olej i nie będzie zachowywał odpowiedniej kompresji. Konieczny będzie jego remont lub wymiana, czyli kilka tysięcy złotych wydatku.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Kraków: testy miniautobusu elektrycznego PEV6 marki King Long

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na motofakty.pl Motofakty