Benzyna, olej napędowy. LPG. Ile podatku płacą kierowcy w cenie paliwa?

Mariusz Michalak
Fot. Wojciech Matusik
Fot. Wojciech Matusik
Akcyza, opłata paliwowa oraz VAT - te składowe podwyższają cenę litra paliw na polskich stacjach paliwowych. Największą daniną na rzecz Skarbu Państwa jest akcyza.

Jak podaje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, w 2017 roku użytkownicy samochodów wydali na paliwo 95 mld zł, czyli ok. 5 mld zł więcej niż rok wcześniej.

W cenie detalicznej benzyny EU95 akcyza stanowiła 33 proc., podatek VAT 19 proc., natomiast opłata paliwowa 3 proc. Podatki to 55 proc. ceny. Średnio w litrze PB95 wartość danin sięgnęła w ubiegłym roku 2,53 zł. W przypadku oleju napędowego podatek VAT stanowił 19 proc., akcyza 26 proc., a opłata paliwowa 7 proc. (łącznie 52 proc. ceny). W odniesieniu do LPG udział podatku VAT to 19 proc., akcyzy 19 proc., zaś opłaty paliwowej 4 proc. (łącznie 42 proc.). W sumie dawało to średni wynik w wysokości 86 groszy na litrze.

Warto również przypomnieć, że w skład ceny litra paliwa wchodzi też marża detaliczna. To zarówno zysk właściciela stacji oraz kwota, która pozwala na pokrycie kosztów prowadzenia działalności. Doliczyć trzeba również koszt zakupu paliwa w rafinerii.

Z kwoty 95 mld złotych wydanych przez na zakup paliwa, do budżetu trafiło ponad 50 mld.

Będzie nowy podatek

Od 1 stycznia 2019 roku do benzyny i oleju napędowego doliczana będzie nowa opłata. Prezydent Andrzej Duda podpisał niezbędną ustawę.

Nowa opłata ma wynosić około 10 groszy brutto za litr benzyny i oleju napędowego. Zasili m.in. powstający Fundusz Niskoemisyjnego Transportu. Środki z tego funduszu mają wspierać rozwój rynku i infrastruktury paliw alternatywnych w transporcie. Do Funduszu Niskoemisyjnego Transportu ma trafić 15 proc. wspływów z opłaty emisyjnej, natomiast 85 proc. do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Jak szacuje ministerstwo energii do budżetu ma trafić w ten sposób 1,7 mld złotych, natomiast według Biura Analiz Sejmowych nowa opłata będzie kosztować kierowców od 2 do 2,5 mld zł.

Minister energii, Krzysztof Tchórzewski, pytany o możliwość wzrostu cen paliw w związku z wprowadzeniem tzw. opłaty emisyjnej zaznaczył, że tak się nie stanie. Opozycja przekonuje, że to nic innego jak nowy podatek.

Jak tłumaczy analityk rynku paliw dr Jakub Bogucki, opłata w zapisie projektowym ma dotyczyć jedynie importerów, producentów oraz nabywców wspólnotowych. Odbiorca ostateczny nie jest wymieniony. - Wiadomo, że jeśli gdzieś ktoś jest zmuszony do poniesienia wyższego kosztu, będzie mógł sobie to powetować sprzedając towar po prostu nieco drożej dlatego jest ta obawa, że ostatecznym płatnikiem przynajmniej części tych pieniędzy może być tankujący "Kowalski" - dodał Bogucki. Szacuje się, że od nowego roku kierowcy mogą odczuć nawet 2-procentowe podwyżki cen paliw.

Zobacz także: Fiat 500C w naszym teście

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Kraków: testy miniautobusu elektrycznego PEV6 marki King Long

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na motofakty.pl Motofakty