Autostrada A4 - dolnośląska droga śmierci. Winni są drogowcy czy kierowcy?

Mateusz Różański
Fot. Piotr Krzyżanowski
Fot. Piotr Krzyżanowski
Podlegnicki odcinek autostrady A4 może być śmiało nazwany dolnośląską drogą śmierci. Na tym fragmencie często dochodzi do wypadków. Winna jest droga bez pasa awaryjnego?
Fot. Piotr Krzyżanowski
Fot. Piotr Krzyżanowski

Niemal dokładnie rok temu na podlegnickim odcinku autostrady A4 pomiędzy Chojnowem i Złotoryją zginął młody mężczyzna. Nie jechał brawurowo, prędkość dostosował do warunków atmosferycznych, tym bardziej że był to poranek.  19-latek przewoził choinki. Jednak na 73. kilometrze autostrady jego samochód odmówił posłuszeństwa.

- Mężczyzna jadący samochodem osobowym zatrzymał się z powodu awarii pojazdu. Chciał ustawić trójkąt ostrzegawczy na drodze. Wtedy potrącił go inny pojazd - mówił wówczas dyżurny policji.

Prokurator Rejonowy w Złotoryi umorzył śledztwo w tej sprawie. Sąd Rejonowy w Złotoryi, który rozpatrywał zażalenie na to postanowienie, podtrzymał w mocy decyzję prokuratora.

- Jak jest ofiara śmiertelna wypadku drogowego, najczęściej ktoś zawinił - mówi Marcin Wolski, pełnomocnik rodziców 19-latka, który zginął przed rokiem. - Sąd uznał, że na autostradzie kierowca nie ma obowiązku przewidywania pojawienia się niespodziewanej przeszkody nawet, jeśli na drodze nie ma pasa awaryjnego, jak w niniejszej sprawie. Winna jest zatem ... droga, która, nie będąc dostosowana do obowiązującej prędkości i praktyki jazdy na autostradzie, zbiera śmiertelne żniwa - dodaje mecenas reprezentujący rodziców 19-latka.

Choć proces karny jest już zakończony, prawnicy przygotowują się do wniesienia sprawy cywilnej o zadośćuczynienie dla rodziców ofiary.

- Już zajmowaliśmy się przypadkami, w których mimo ofiar śmiertelnych, nie wskazano winnych. Na szczęście nie ma to wpływu na postępowanie cywilne, w trakcie którego uzyskujemy adekwatne zadośćuczynienia - mówi Bartosz Boberski, prezes Auxilii, firmy, która w imieniu rodziców będzie walczyła o odszkodowanie. - Skoro nie ma podstaw, aby domagać się sprawiedliwości na drodze karnej, pozostaje jedynie rekompensata finansowa za doznane cierpienia i ból po stracie syna - dodaje Bartosz Boberski.

Droga śmierci pod Legnicą?
Jak wynika ze statystyk, autostrada A4 jest najniebezpieczniejsza w Polsce. Na 40 osób, które w 2013 roku straciły życie w wyniku wypadków na autostradach w Polsce, aż 18 zginęło na A4. Szczególnie niebezpieczny jest odcinek w pobliżu zjazdu Chojnów-Złotoryja, gdzie nie ma pasa awaryjnego, a tuż przy krawędzi jezdni znajduje się barierka energochłonna. Bez modernizacji drogi i dostosowania jej do norm unijnych, nie da się poprawić bezpieczeństwa podróżowania.

Przebudowa drogi coraz bliżej
Ruszają przygotowania do wielkiej przebudowy autostrady A4. Drogowcy chcą gruntownie wyremontować aż 110 kilometrów tej drogi i krótkiego fragmentu A18.

Zmiany dla kierowców będą ogromne. - Właśnie zakończyliśmy etap prac przedprojektowych. Jeszcze w tym roku złożymy wniosek o decyzję środowiskową. Chcielibyśmy ją uzyskać w połowie 2015 roku - mówiła w listopadzie "Gazecie Wrocławskiej" Joanna Borkowska z wrocławskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Wszystkie wiadukty nad autostradą A4 zostaną wyburzone, w ich miejsce powstaną nowe, szersze, z chodnikami i ścieżkami rowerowymi. Autostrada doczeka się trzeciego pasa ruchu na obu jezdniach - od węzła Bielany do Krzyżowej.

Do likwidacji przewidziano 8 węzłów - Jadwisin, Lubiatów, Legnickie Pole, Mikołajowice, Wądroże Wielkie, Udanin, Jarosław, Pietrzykowice.

Powstaną też trzy zupełnie nowe zjazdy, w tym dwa pod Legnicą. Pierwszy "Legnica II" to połączenie A4 z budowaną niedługo trasą S3. Węzeł LSSE będzie stanowił dojazd do strefy ekonomicznej. Trzeci z nowych zjazdów powstanie pod Wrocławiem i będzie nosił nazwę "Strzeganowice".

Projektowanie i budowa drogi potrwają około 5-6 lat. Teoretycznie więc przebudowa mogłaby skończyć się już w 2020 roku. Ale to bardzo optymistyczny termin. Po pierwsze, przebudowa autostrady wzbudza ogromne emocje mieszkańców i władz samorządów. Przede wszystkim ze względu na likwidację węzłów drogowych. Gminy na terenie których mają zniknąć zjazdy, już teraz zapowiadają protesty. Po drugie, na razie na remont nie ma pieniędzy. Politycy rozważają powołanie państwowej spółki, która wzięłaby kredyt na przebudowę. Byłby on spłacany z pieniędzy pobieranych od kierowców.

W efekcie, prawie na pewno na całym remontowanym odcinku kierowcy zapłacą za przejazd. Prawdopodobnie nie powstaną bramki poboru opłat. Nowe plany rządu zakładają bowiem, że w całym kraju za drogi płatne zapłacimy drogą elektroniczną lub dzięki winietom.

                                                                                               Źródło: Gazeta Wrocławska

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Pirat drogowy w Lublinie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na motofakty.pl Motofakty
Dodaj ogłoszenie