Auto tanio ukradnę

Marta Paluch/Gazeta Krakowska
Jedna czwarta zgłoszeń kradzieży aut to lipa – podejrzewają krakowscy policjanci.

 

 

Na policję zgłasza się 34-letni mężczyzna: - Ukradli mi malucha z 1984 r. o wartości 500 zł.
- Znowu - wzdychają policjanci. Będą musieli sprawdzić zgłoszenie, choć coraz częściej podobne sygnały mają miejsce po tym, gdy sam właściciel już oddał samochód do złomowania. Po co? Dokument z policji uwolni go od kosztów za wyrejestrowanie grata.

 

Od początku roku krakowscy policjanci otrzymali 760 zgłoszeń kradzieży samochodów. Podejrzewają, że ok. 25-30 proc. z tej liczby to fałszywe kradzieże.

- Niepomiernie wzrosła liczba starych, zdezelowanych aut, które wcześniej raczej nie padały łupem złodziei. To wzbudziło nasze podejrzenia - tłumaczy Leszek Górak, zastępca komendanta miejskiego policji. Tym bardziej, że “kradzieże" mają miejsce mniej więcej od roku, kiedy wprowadzono obowiązkowe OC dla samochodów, niezależnie od tego czy jeżdżą czy nie.

 

Problem mają ci, którzy chcą się pozbyć starego auta. Kiedyś po prostu wywozili samochód za miasto, gdzie się rozpadał na części. Teraz muszą go zezłomować za 300-400 zł, przedstawić zaświadczenie i na tej podstawie wyrejestrować pojazd. Dopiero wtedy są zwolnieni z opłaty OC (wynosi ona od 200 do nawet 1400 zł rocznie, a kara za jej niepłacenie to ok. 3,5 tys zł.)
Jednak, gdy kierowca ma zaświadczenie z policji, że samochód mu ukradziono, nie musi płacić za złomowanie i może wyrejestrować auto za darmo.

 

Na procederze mają zarabiać wszyscy: skupy, które mają świeży towar; złomiarze, którzy pośredniczą między skupami a kierowcą (za sam złom lub parę złotych potną auto) i kierowcy. Traci tylko policja, która angażuje ludzi i środki w poszukiwania samochodu. Zgłoszenia dokonywane są miesiąc, półtora po tym, jak samochód zostanie pocięty, więc szanse na udowodnienie czegokolwiek maleją.

 

- Podejrzewamy, że część aut na złomowiskach pochodzi z podobnego procederu, ale trudno im cokolwiek udowodnić. Właściciele skupów nie mają obowiązku wystawiania faktur za zakupiony złom, a auta, nawet jeśli są składowane w całości, mają wycięte numery nadwozia i silnika - tłumaczy Leszek Górak. Policjanci, mimo iż dysponują katalogiem zaginionych aut, nie są więc w stanie dojść, czy auto na giełdzie jest akurat tym, co zaginęło.

 

Akcja krakowskiej policji polegać będzie m.in. na szczegółowym badaniu każdej zgłaszanej kradzieży zaginionego starego auta. Zgłaszający zostaną szczegółowo przepytani, policjanci będą wyrywkowo kontrolować skupy złomu i badać ewentualne związki między właścicielami skupu a złomiarzami, którzy tną “skradzione" samochody.

Najlepszym wyjściem z sytuacji byłby obowiązek wystawiania faktur na zakupiony złom. Na to chyba jeszcze przyjdzie poczekać - decyzje w tej sprawie podejmuje Ministerstwo Finansów.

od 7 lat
Wideo

Od dzisiaj kierowcy Ubera i Bolta muszą mieć polskie prawo jazdy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na motofakty.pl Motofakty